Zalipie – malowany raj na ziemi czy przereklamowna miejscówka na weekend?

Najpierw wszyscy się zachwycali, potem zaczęła się krytyka. Jak to jest z tym Zalipiem – warto jechać do podobno najpiękniejszej polskiej wsi, czy może jednak jest mocno przereklamowana i lepiej poszukać innego kierunku na weekend? Najlepiej będzie jak ocenicie to sami.

Szału nie ma!

Bo wbrew pozorom (i malowniczym fotografiom) Zalipie nie wygląda jak wieś z bajki. To zwykła wioska w której znajdziecie kilkanaście pomalowanych domostw i tyle. Co więcej, te domki nie stoją nawet koło siebie, więc nie macie co liczyć na tzw. efekt WOW, a poza tym żeby wszystko zobaczyć trzeba się nieźle nachodzić. Ponadto jeżeli wybieracie się tutaj w okresie letnim, to radzę zaopatrzyć się wcześniej w zapas wody, bo krucho tutaj ze sklepami. Niby pomiędzy kościołem Św. Józefa, a zagrodą Felicji Curyło w której mieści się muzeum (filia tarnowskiego Muzeum Etnograficznego) znajdziecie mały bar, jednakże jest on czynny jedynie po godzinie 16, więc do tego czasu możecie paść z pragnienia gdzieś na polu kukurydzy.
Należy również uważać, bo przy niektórych malowanych chatkach zwiedzający nie są mile widziani o czym świadczą tabliczki informujące o terenie prywatnym. Trochę słabo, bo do Zalipia zjeżdżają ludzie z całego świata znęceni licznymi publikacjami z zagranicznych portali, które stworzyły wizję wsi jako barwnie wymalowanego raju na ziemi. Nie ma co, czeka ich wszystkich niezłe zderzenie z rzeczywistością.

I dlatego właśnie Zalipie jest tak wyjątkowe!

Zero komerchy! Nie znajdziecie tutaj stoisk z pamiątkami made in China czy spódniczkami a’la Cleo z Donatanem. Nikt was nie poprowadzi za rączkę ani nie zadba o to byście na pewno zobaczyli wszystkie malowane cudeńka jakie skrywa wieś. Po prostu przyjeżdżasz, parkujesz gdzie uznasz to za najlepsze i idziesz przed siebie. To od ciebie zależy ile zobaczysz oraz jak dobrze poznasz Zalipie.
Najlepsze w tym wszystkim jest to, że to żaden skansen w którym czas zatrzymał się wiele lat temu – Zalipie to normalnie funkcjonująca wieś, zaś sam osławiony styl Zalipiański wciąż żywo się rozwija. W zasadzie nie posiada sztywno wytyczonych reguł: każdy tworzy tak, jak mu serducho podpowiada, zatem gdy się przyjrzycie, to zauważycie, że te bujne bukiety i girlandy stylistycznie różnią się między sobą.
Mieszkańcy mogliby z łatwością zrobić tego miejsca doskonałą maszynkę do zarabiania pieniędzy. Szczerze powiedziawszy, to aż się dziwię, że się dotąd na to nie zdecydowali, ale jednocześnie jestem im za to wdzięczna, bo dzięki temu możemy pochwalić się autentyczną wsią, gdzie domy maluje ten, kto czuje w sobie prawdziwą potrzebę tworzenia, a nie koniecznie zarabiania.
Ludzie są życzliwi i nadal ciekawi przybyszy. Podczas naszego spaceru natknęliśmy się na kilka naprawdę fantastycznych osób: jedna babcia poczęstowała nas własnoręcznie upieczonym ciastem, inny pan – przesympatyczny wąsacz – opowiedział nieco o wsi oraz zabawiał małego Dziedzica, a na koniec ucięliśmy sobie krótką pogawędkę z panią zajmującą się sprzedażą ludowych pamiątek. Jeżeli wierzyć opiniom innych ludzi, to zdarzają się i osoby niechętne do interakcji z turystami, ale szczerze powiedziawszy nie udało nam się na takich natknąć. Możliwe, że po prostu gdy nie ładujesz się komuś z aparatem na posesję, podczas gdy on wyraźnie zaznaczył, że sobie tego nie życzy, to świat wydaje się przyjaźniejszy. 😉
  
Bo z Zalipiem i internetami to było tak, że najpierw wszyscy się nim zachwycali, a potem gdy już trochę osób tutaj przyjechało, to z przerażeniem dokonali odkrycia, że życie nie wygląda jak kadry z Instagrama. Jeżeli to dla ciebie spory problem, to lepiej posiedź w jakiejś modnej, instafriendly uliczce z knajpkami, gdzie odsapniesz, pojesz, popijesz i pocykasz niezłe fotki. Natomiast jeżeli masz otwartą głowę i chcesz sobie trochę połazić i pozaglądać w różne malownicze zakątki przy okazji wdając się w pogawędkę  z przypadkowo napotkanymi ludźmi, to zdecydowanie polecam odwiedzić Zalipie w któryś weekend – na bank nie pożałujesz! Bo Zalipie to przepiękna wieś, która z chęcią ugości ciekawskich, jednakże nie będzie przy tym niczego udawać – a to nie każdy jest w stanie to docenić.
Read more