Wszyscy kochamy nasze symbole narodowe, ale jesteśmy przy tym koszmarnymi hipokrytami!

Jedni lubią odzież patriotyczną, a drudzy uwielbiają załamywać ręce nad jej istnieniem, natomiast obie strony twierdzą, że w zasadzie to są bardziej patriotyczni od tych pozostałych. Bo miłość do ojczyzny w ich wydaniu jest tą lepszą i słuszniejszą, naturalnie.
A co jeżeli Wam powiem, że niezależnie z kim się utożsamiacie, to i tak jesteście hipokrytami? Tak, ty, ja, rząd i reszta naszego narodu, bo może i kochamy nasze symbole narodowe, ale jest to bardzo szczeniacka miłość: bez szacunku, bez refleksji i bez poszanowania historii oraz współczesności. Jak to możliwe? Przekonajcie się sami.

Prawy do lewego, czyli jak to jest z tymi stronami?

Widzimy go codziennie: w szkolnych klasach, na monetach, banknotach i tablicach przy urzędach. Piękny, biały orzeł w koronie, która wróciła na jego głowę w 1989 roku. Nawet teraz, gdy piszę o nim, oczami wyobraźni widzicie dokładnie jak wyglądają jego zdobne, rozpostarte skrzydła, ostre szpony i dziób zwrócony w lewą stronę. Hmm, to dlaczego w ustawie z 1980 roku jasno stoi, że:

„Godłem Rzeczypospolitej Polskiej jest wizerunek orła białego ze złotą koroną na głowie zwróconej w prawo, z rozwiniętymi skrzydłami, z dziobem i szponami złotymi, umieszczony w czerwonym polu tarczy.”*

Jeżeli właśnie otwieracie w drugiej karcie Google Grafika, żeby przyjrzeć się naszemu orłowi, to od razu mogę was uspokoić: z waszą pamięcią jest wszystko OK! Całe zamieszanie wynika z blazonowania, czyli opisu herbu zgodnie z heraldycznymi zasadami. Otóż zgodnie z nimi, zwykło się opisywać herb nie z perspektywy oglądającego, a od strony rycerza trzymającego tarczę.

Konstytucja do kosza?

Słuchajcie, wstyd o tym nawet pisać, ale mamy spory problem. Okazuje się bowiem, że w sprawach narodowych symboli nie ma się co specjalnie powoływać na ustawy i Konstytucje. Otóż jak dowodzi raport NIK z 2005 roku, z heraldycznego punktu widzenia stosowany zapis „godło Rzeczpospolitej Polskiej” powinien brzmieć „herb Rzeczpospolitej Polskiej”, bo godłem państwowym jest biały orzeł w koronie, zaś herbem staje się dopiero, gdy umieścimy go na czerwonym polu tarczy. Łatwo się więc domyślić, że takie nieścisłości powodują, że każdy interpretuje prawne zapisy jak mu wygodnie, a chyba wszyscy się zgodzimy z tym, że jeśli chodzi o wizerunek Polski nie powinno być żadnych wątpliwości.
I choć nie wszyscy specjaliści zgadzają się z raportem NIK, to jedno jest pewne: potrzebujemy uporządkować kwestie wizerunkowe raz na zawsze. Bo wiecie, obecnie nawet nie do końca wiadomo jakie my właściwie mamy kolory.

Chwileczkę – jak to jakie? A co z bielą i czerwienią?

No zgoda, co do tego, to nikt nie ma wątpliwości. Problem w tym, że nie wiadomo jaka dokładnie jest ta czerwień. Chodzi o to, że herb czy flaga wykorzystywane są na różnych nośnikach: ubraniach piłkarzy, oficjalnych pismach, czy stronach internetowych, a do produkcji każdego z wymienionych korzysta się z innych przestrzeni kolorystycznych. Wiem, brzmi turboskomplikowanie, ale postaram się Wam to wyjaśnić najprościej jak się da: otóż każda szanująca się firma ma jasno ustalone kolory z których korzysta. Taka Nivea czy Coca-Cola nie wryłaby się nam tak w pamięć, gdyby jej opakowania różniły się odcieniem koloru występującym od tego na billboardzie czy gadżecie, który otrzymaliśmy od nich w promocji. No po prostu byłby zgrzyt, jeżeli smycz do kluczy dołączana do butelki Coli była nieco jaśniejsza. Dlatego każda marka ma określone kolory z których korzysta i aby na każdej powierzchni na której nadrukowane lub wyświetlone zostaną jej elementy, wyglądały identycznie, ustala się je w kilku przestrzeniach kolorystycznych: zazwyczaj jest to CMYK, RGB i PANTONE, ale zdarza się również RAL i folia ORACAL… w sumie im więcej, tym lepiej, bo mniejsza szansa na nieścisłości.
A wspomniana wyżej ustawa o godle precyzuje polskie kolory tylko w jednym systemie – CIELUV – którego przełożenie na CMYK czy RGB powoduje wiele problemów oraz ostrych dyskusji pomiędzy specjalistami, którzy co jakiś czas ogłaszają te ostateczne i właściwe barwy. Z przykrością jednak stwierdzam, że nic do nie daje, bo podczas gdy osoby znacznie bardziej kompetentne niż ja debatują jak ustalić tą nieszczęsną czerwień i czy biały to powinien być taki biały-śnieżnobiały, czy biały jak kolor płótna używanego do tworzenia sztandarów ileś-tam-lat temu, to nasze rządowe strony wyglądają mniej więcej tak:

A to tylko 3 przykładowe ministerstwa. Moglibyśmy sobie robić screeny ze wszystkich rządowych stron, zbierać dostępne materiały, ale wniosek pozostaje ten sam: mamy bałagan, który trzeba w końcu ogarnąć, bo to kurde wstyd, że byle start up lepiej dba o swój wizerunek niż naród o ponad tysiącletniej tradycji, który nie potrafi ustalić raz, a porządnie dwóch kolorów i się ich konsekwentnie trzymać.

A skoro już o bałaganie mowa…

…to czy kiedykolwiek spojrzeliście szerzej na to, co się dzieje z wizerunkiem naszego Państwa? Nie twierdzę, że ktokolwiek działał z zamiarem zaszkodzenia Polsce, wprost przeciwnie – poszczególne organy państwowe chciały nadać Polsce nowoczesnego wyglądu i pchnąć je w XXI wiek, tylko… wiecie, jak my nawet mamy problem z ogarnięciem dwóch kolorów, to co tu dopiero mówić o jakiejś spójnej wizji całości. A gdy taka samowolka spotka się z brakiem odgórnych założeń, to tak to się właśnie kończy:

Mamy od groma najróżniejszych logotypów, które choć powołane do życia, to funkcjonują na jakiś dziwnych zasadach: jedne z nich – jak np. Ministerstwa Zdrowia lub Rolnictwa i Rozwoju Wsi – grają pierwsze skrzypce, są dobrze wyeksponowane w nagłówku strony, ich miniatury znajdują się na faviconie w oknie przeglądarki. Przy okazji dorzucono państwowy herb i jakoś się to wszystko kręci. Gorzej wypada np. Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego, które swoje indywidualne logo również posiada, stosuje go na różnych materiałach, ale na stronie internetowej znajdziemy je dopiero w materiałach do pobrania. Pozostałe ministerstwa również nie są do końca pewne gdzie i kiedy używać swojego znaku, a kiedy herbu czy godła.


A idea ujednolicenia stron i logotypów, która gdzieś tam nieśmiało przemyka po stronach internetowych nie jest zła, wręcz przeciwnie: wreszcie organy państwowe wyglądałyby spójnie, poważnie oraz profesjonalnie. Tak jak np. w Niemczech, Holandii, czy… Chile! No, przyznajcie sami: nie wyglądałoby to wszystko lepiej?
Nad Wisłą jest wiele osób, które na własną rękę podejmowały działania mające na celu uporządkowanie tego chaosu. Projekt Orli Dom czy Marta Gawin zwrócili uwagę na jeszcze jedną ważną kwestię, a mianowicie poprawy samego orła.
Bo wiecie, nasze obecne godło powstało w 1927 roku. Polska dopiero co odzyskała niepodległość, a nasi ówcześni rodacy mieli na głowie wiele różnych problemów, pragnęli jednak ponad wszystko, by wizerunek państwa był absolutnie powalający. W tworzenie nowego orła białego zaangażowało się wielu artystów, a ostatecznie wybrany projekt autorstwa Zygmunta Kamińskiego był opracowany jako płaskorzeźba. W związku z tym wszystkie detale figury orła zostały uzyskane przy pomocy cieniowania, a nie dzięki konturom jak to zwykle bywa w heraldyce. Zyskaliśmy zatem godło, które wydaje się przestrzenne, a nie płaskie i obrysowane kreską niczym w komiksie.
I tu dochodzimy do dwóch istotnych problemów: po pierwsze takie przedstawienie orła białego jest niezgodne z heraldyką i abstrahując już kompletnie od efektu 3D, to do projektu Zygmunta Kamińskiego wkradło się kilka błędów, które budziły kontrowersje od samego początku, np.: cały oręż (dziób, szpony wraz z nogami) powinien być złoty, podobnie jak przepaska znajdująca się na skrzydłach ptaka, która dodatkowo wedle tradycji miała kończyć się trójliściem, a nie gwiaździstą rozetą (co ostatecznie poprawiono w 1990 roku). Najwięcej emocji budzi jednak kwestia korony: i nie chodzi tutaj tylko o to, że pomiędzy jej kwiatonami powinien być prześwit, a raczej to, że głowę naszego białego orła powinna wieńczyć korona zamknięta, z jabłkiem i krzyżem, tak jak w Koronie Chrobrego. Według krytyków obecna, wzorowana na pieczęci majestatycznej Przemysława II korona nie podkreśla suwerenności władcy.
Drugi problem z cieniowanym orłem związany jest z naszym rozwojem: otóż do funkcjonowania potrzebujemy znaku, który będzie czytelny zarówno w małej, jak i dużej skali, w wersji mono- i achromatycznej oraz będzie godnie reprezentował wizerunek Polski w wersji drukowanej, a także wirtualnej. Nie ma się więc co czarować, że orzeł stworzony prawie sto lat temu będzie spełniał wymagania XXI wieku, kiedy nie bez powodu kolejne marki rezygnują ze skomplikowanych form i przejść tonalnych.

No to co tu dużo kombinować: obrysujmy orła i działajmy już tylko na tej wersji!

Trochę was zdołuję, ale to też niewiele da, bowiem nasz państwowy symbol ma tyle szczegółów, że po pomniejszeniu robi się nieestetyczną plamą. A to odbiera mu i nam godność. Stąd propozycja, aby herb nieco poprawić i stosować go przy wyjątkowych okazjach, nadając im przy okazji szczególnej wagi, a do takiego codziennego funkcjonowania państwa stworzyć logo. Tylko nie kolejne logo wzięte z nieba, ale uproszczony wizerunek państwowego herbu. Tak jak w wyżej przedstawionych państwach.

Brzmi to jak kolejne wywalanie pieniędzy w błoto i faktycznie, jeżeli miałoby to być przeprowadzone tak jak dotychczas, to już w tej chwili możemy sobie darować. Natomiast gdyby rząd łaskawie darował sobie kolejną kampanię z króliczkami, a swoją energię i pieniądze skierował na osoby pokroju Marty Gawin, autorów Orlego Domu i wielu innych, który od lat zwracają uwagę na zaistniałą sytuację, to w końcu nie tylko ustalono by jakiej tej bieli i czerwieni mamy używać, ale też moglibyśmy się poszczycić wspaniałym i przemyślanym wizerunkiem. Bo tak to wiecie, każdy sobie rzepkę skrobie, coś tam niby znowu ustalają, a mnie szkoda patrzeć jak inteligentne osoby, którym naprawdę leży na sercu los polskich symboli sączą sobie coraz więcej jadu na internetowej arenie. Różnica zdań może przynieść wiele dobrego, ale jeżeli do czegoś dąży, więc może warto, abyśmy to my – zwykli obywatele – wzięli sprawy w swoje ręce, odciążyli tych, którzy od lat zwracają nam uwagę o potrzebę zadbania o flagę, godło oraz herb i pocisnęli rządzących, aby spojrzeli dalej niż na własne interesy. Za rok czeka nas wyjątkowy 11 listopada, więc może warto z tej okazji uporządkować nasze symbole?

* Ustawa z dnia 31 stycznia 1980 r. o godle, barwach i hymnie Rzeczypospolitej Polskiej oraz o pieczęciach państwowych

  • koń Rafał

    Biorę po 200 zł z konta każdej drużyny i słucham państwa

  • Dziewczyna z agencji

    wow! świetna analiza 🙂 nie miałam o tym pojęcia 🙂 ujednolicenie kolorystyki, logotypów, etc byłoby zdecydowanie na plus do wizerunku. Genialny blog. Jestem tu pierwszy raz, ale zapisuję aby wpadać częściej.

    • Dziękuję, bardzo mi miło, bo bardzo przykładam się do każdego wpisu. <3

  • Bardzo ciekawy wpis. Mieszkam w kraju gdzie flagi i duma ze jest sie zwiazanym z Tym krajem jest na porzadku dziennym 🙂 Pozdrawiam z zimnej Szwajcarii <3

    • Ahhh jak mi się marzy wyjazd do Szwajcarii 🙂 To państwo jest prawdziwą perełką Europy! Są jakieś nietypowe miejsca, które byś poleciła osobie z ograniczonym budżetem? 😀

      • Niestety w Szwajcarii wszystko jest drozsze 🙁 Chyba jedynie zwiedzanie miast lub starych zamkow. Niestety muzea czy chocby eventy sa mega drogie 🙂

  • ewa

    Fajny post, rzeczywiście bałagan totalny, każdy robi co chce, a co się dzieje w samorządach? te wszystkie loga ni z gruszki ni z pietruszki. Słabe to trochę.

    • To prawda, konkursowe logotypy zalewają polskie gminy. Przy premierze kolejnego takiego cudeńka specjaliści biją na alarm, że to droga donikąd, ale niestety: tylko strzepią sobie języki, bo sołtysi i burmistrzowie wiedzą lepiej.

  • Grafy w podróży

    Te zaległości ciągną się od czasów PRL, tym bardziej, że alternatywne szafowano czerwonymi flagami i podobnymi symbolami, z którymi naród miał się utożsamiać. Po 1989 też nie wiele zrobiono w tej sprawie.

    • Każda próba dokonania zmian będzie skazana na porażkę, jeżeli robi się to na szybko i byle jak. Sama widziałam screeny z dokumentów wydanych przez Fundusze Europejskie, w których chciano ujednolicić polskie kolory chociaż w ichniejszych materiałach, ale nawet w tak prostych sprawach były nieścisłości (podane 2 różne czerwienie). Chwila refleksji i działamy! 🙂

  • Często sami przyczyniamy się do nieprawidłowości sami i to z premedytacją.