Stanisława de Karłowska – polska malarka, która potrafiła zawrócić innym w głowie!

9 grudnia – ta data podwójnie łączy się z jedną polską malarką o której więcej wiedzą sami Anglicy, niż my tutaj nad Wisłą, więc postanowiłam to czym prędzej zmienić. Zebrałam więc kilka ciekawostek o artystce, która w fascynujący sposób łączyła modernizm i polską sztukę ludową, a ponadto świetnie radziła sobie za granicą i była bohaterką scen rodem z najbardziej romantycznych filmów. I to przed powstaniem Hollywoodu!

  1. Stanisława de Karłowska miała nie byle jakie pochodzenie – była polską szlachcianką, lecz rosyjscy zaborcy odebrali rodzinie większość majątku, ponieważ jej ojciec – Aleksander de Karłowski herbu Prawdzic – walczył w Wiośnie Ludów pod dowództwem gen. Józefa Bema oraz w Powstaniu Styczniowym.
  2. Równouprawnienie? Stanisława mogła o tym pomarzyć. I to pomimo tak wspaniałego pochodzenia.
    Chcąc realizować się jako artystka, początkowo pobierała prywatne lekcje rysunku w malarskiej szkole dla kobiet Ludwika Wiesiołowskiego w Warszawie, a następnie rozpoczęła studia w paryskiej Académie Julian – prywatnej szkole, która umożliwiała kobietom studiowanie sztuki.
    Jeszcze w Polsce wystawiano jej prace, chociażby w Salonie Krywulta, który słynął z tego, że jako pierwszy w Warszawie wystawiał prace artystów – również tych związanych z modernistycznymi kierunkami w sztuce.
    Natomiast w Paryżu wykładowcy byli pod wrażeniem talentu Polki. Jeden z profesorów – Jules Lefebvre – na zakończenie jednego z semestrów napisał list rekomendacyjny podkreślający zdolności Stanisławy.
  3. Stanisława de Karłowska, „Zielone jabłka”, York Museums Trust

  4. Kompletnie zawróciła w głowie pewnemu angielskiemu artyście. Robert Bevan poznał Stasię – młodą malarkę tuż po studiach – na ślubie ich wspólnych znajomych. Po wszystkim pisywali do siebie listy: Bevan opisywał w nich jak rozpaczał po jej wyjeździe, nazywając naszą rodaczkę „ma très, très chère Stasia” (moja droga, bardzo droga Stasia) i zachęcał, by sama nazywała go… Bobem. 😉
    Jednak dla zakochanego artysty było to za mało.
    Ruszył do Polski, a w zasadzie do terenów okupowanych przez Rosjan, by spotkać się z ukochaną. Stanisława kompletnie nie wiedziała o jego planach – w przeciwnym razie zapewne poinstruowałaby go jak najłatwiej do niej trafić, oszczędzając tym samym Robertowi nieco tułaczki, ale jak wiadomo – faceci nie pytają o drogę. Poza tym inaczej nie wyszłoby mu epickie wejście rodem z hollywoodzkich komedii romantycznych (i to przed erą kina!). Stanisława wspominała, że właśnie szczotkowała włosy, gdy usłyszała przed domem stukot kopyt. Wyjrzała przez okno i ujrzała jeźdźca, którego od razu rozpoznała. „Toż to mój Anglik” – krzyknęła uradowana. Podobno ojciec, wspomniany już Aleksander de Karłowski nie podzielał entuzjazmu córki, lecz Robert Bevan musiał zyskać przy bliższym poznaniu. 9 grudnia 1897 – zaledwie kilka miesięcy po ich pierwszym spotkaniu – para wzięła ślub.
  5. Stanisława de Karłowska, „Chaty w Cuckfield”, Kelvingrove Art Gallery and Museum

  6. Małżeństwo zamieszkało w Swiss Cottage koło Londynu, lecz wielokrotnie spędzali wakacje we Wszeliwach, (niedaleko Łowicza), gdyż artystka odziedziczyła te ziemie, a dla samego Roberta okolica była szalenie inspirująca. Najbardziej barwne obrazy w swojej twórczości stworzył właśnie podczas pobytów w Polsce. Sama Stasia czasem towarzyszyła w plenerach swojemu mężowi, jednak zwykle podczas wyjazdów do Polski zajmowała się dziećmi.
  7. Stanisława de Karłowska, „Portret Harold Gilman”, Yale Center for British Art

  8. Ponieważ Stanisława była kobietą, nie mogła być członkinią Camden Town Group do której należał m.in. jej mąż. I chociaż jej prace idealnie wpasowywały się w stylistykę grupy, a sama Stasia przyjaźniła się z wieloma jej członkami, to jednak kwestia płci była nie do przeskoczenia. Ostatecznie nasza rodaczka stała się współzałożycielką London Group z którą wystawiała swoje dzieła do końca życia. Również i Robert należał do tej grupy i co ciekawe ostatecznie samo London Group stało się następcą Camden Town Group.
  9. Stanisława zmarła 9 grudnia 1952 w Londynie. Malarka przekazała własne dzieła oraz prace męża swoim dzieciom, które nieźle rozporządzały kolekcją. Dwa lata po śmierci artystki, jej syn – Robert Aleksander – zorganizował wystawę jej pamięci, zaś córka – Edith Halina – zorganizowała w 1968 roku wystawę prac rodziców. Wszystkie działania tej dwójki doprowadziły ostatecznie do większego uznania twórczości Stanisławy de Karłowskiej oraz Roberta Bevana która po ich śmierci nie była zbyt doceniana.

Stanisława de Karłowska, „Portret Harold Gilman”, National Portrait Gallery, Londyn

  • Beata Musiał

    Uwielbiam takie teksty. Nigdy nie słyszałam o tej malarce.

  • Choć nie słyszałem o artystce, to jednak wpis o niej jest wspaniały.

  • Wartościowy wpis. Długi, ale wciąga 🙂 Oby więcej takich 🙂

  • Grafy w podróży

    Ciekawa historia, czytając takie teksty zastanawiam się ile jeszcze wartościowych rzeczy nam umyka, a media ciągle wałkują głupkowate informacje o śmiesznych gwiazdeczkach.

    • Podejrzewam, że naprawdę wiele, ale na szczęście sami możemy proponować alternatywę. Wasz i mój blog jet tego najlepszym przykładem! 🙂