Piękna i nieświadoma zagrożenia, czyli historia La Fornariny

Marguerita Luti była córką rzymskiego piekarza, czyli włoskiego fornaio. Jej rodzina nie była zbyt zamożna, więc jak to się stało, że została uwieczniona aż na dwóch renesansowych arcydziełach Rafaela?

Pewnie się domyślacie, co? Zresztą nic dziwnego, wystarczy spojrzeć na jej portrety, aby zrozumieć, że oczarowała Rafela Santi swoją ponadprzeciętną urodą. Niektórzy twierdzą nawet, że artysta i jego rzymska muza byli kochankami, a jako dowód wskazują krzaki mirtu w tle „La Fornariny”, które poświęcone są Wenus, bogini miłości. I faktycznie, można by zakrzyknąć: „Przypadek? Nie sądzę!”, jednak współczesne badanie rentgenowskie wykazało, że miłosne krzaczki zostały dodane później, zaś sam Rafael namalował pejzażowe tło w stylu Leonarda da Vinci. Tylko wiecie, przez wieki utarło się, że La Fornarina to portret kochanki malarza, więc już raczej nie ma sensu już z tym walczyć. Zwłaszcza, że umówmy się: jej poza i spojrzenie wcale się z tą teorią nie kłócą. 😉

„La Fornarina”, Rafael Santi, PD

Jednak prawdziwego dramatyzmu całej scenie dodaje inne odkrycie naukowców: otóż część badaczy głosi, że w lewej piersi Marguerity znajduje się guz nowotworowy. Rafael tworząc ten obraz na pewno nie zdawał sobie sprawy z choroby, która toczy jego piękną muzę i paradoksalnie nadaje to jego dziełu szczególne znaczenie, a mianowicie: każdego z nas może nagle opuścić zdrowie. Nawet bohaterkę znanego obrazu, popularnego artystę lub panią Jadzię ze spożywczego na rogu. Albo Twoją mamę. Albo Ciebie.

Właśnie kończy się październik, który oprócz promocji na znicze i klasycznych przepychanek ideologicznych w sprawie Halloween jest ważny z jednego powodu: to miesiąc walki z rakiem piersi. I nawet jeżeli jesteś facetem – skup się na chwilę!

Statystyki nie są wesołe: 20% wszystkich nowotworów wykrytych w Polsce to właśnie rak piersi. To najczęstsza choroba nowotworowa wśród kobiet i niektóre badania donoszą, że dziennie umiera z jej powodu aż 13 Polek! A przecież jak mantrę powtarza się „badaj się”, „regularne badania zmniejszają ryzyko śmierci na raka piersi”. Czy faktycznie to coś daje?

I tak, i nie.

Faktycznie, im częściej się badamy, tym zwiększamy szanse na wczesne wykrycie nowotworu, a co za tym idzie – pokonanie tego panoszącego się chama! Tylko wiecie co? Gadać i pisać laurki można bez końca, niezależnie od miesiąca, ale tutaj potrzeba Twojego działania! Udostępniaj informacje, potruj znajomym, wywierć mamie, babci i cioci dziurę w brzuchu, żeby wzięła i poszła się zbadać. Nie oszczędzaj siostry i ukochanej: nawet w ciąży! Wydaje się, że stan błogosławiony ma taryfę ulgową, ale nic z tych rzeczy. Nikt nie jest bezpieczny. Nawet postaci z obrazów.

Dlatego nie bądźcie jak Marguerita Luti oraz Rafael Santi – bądźcie świadomi zagrożenia i działajcie!

Read more