Niezbyt udana Ostatnia Wieczerza i instalacja rodem z Looney Tunes | ART #34, czyli Artefaktowy Raport Tygodnia

Co łączy ze sobą królika Bugsa, Ostatnią Wieczerzę i Syrię? Wydawać by się mogło, że niewiele i tymczasem faktycznie jest to całkowita prawda! Musiałam po prostu przykuć Waszą uwagę, bo przygotowałam kolejne najciekawsze wiadomości ze świata kultury. 😉 Chodźcie prędko!

Ostatnia Wieczerza na VMA

W nowojorskim Radio City Music Hall po raz 35 rozdano MTV Video Music Awards. Impreza jak zwykle była urozmaicona występami zaproszonych gwiazd – w tym również i Ariany Grande, która wykonując swój utwór God Is a Woman zainscenizowała razem ze swoimi tancerkami słynną scenę Ostatniej Wieczerzy. Podobno w wersji Leonarda, ale przyznaję od razu, że ja wśród erotycznych wygibasów nie zauważyłam nic co by na to wskazywało.

Z rozmachem, a jednak bez szału

Do samego występu mam raczej mieszane uczucia – podoba mi się scenografia i uwielbiam też wszelkie odniesienia, smaczki i zabawy z dziełami dawnych mistrzów – tak jak chociażby w nie tak dawnym Apes**t Cartersów – ale tutaj czegoś zwyczajnie mi brakuje. Nie każde sięgnięcie po słynny motyw musi od razu mieć milion ukrytych, dodatkowych znaczeń, jednak po obejrzeniu nagrania mam wrażenie, że po prostu miało być ładnie i tyle. Znaczy, ja rozumiem, że przy stole siedzą (wiją się) same kobiety i Bóg jest kobietą, jednak dla mnie to trochę mało. Głównie chyba dlatego, że pomysł z inscenizacją Ostatniej Wieczerzy nie jest zbyt oryginalny – wykorzystywali to już twórcy seriali (Battlestar Galactica, Zagubieni, Wikingowie), filmów (Niezniszczalni 2), teledysków (Kendrick Lamar, The Pretty Reckless, Vampire Weekend) a nawet reklam (sklep internetowy Marithe + Francois Girbaud wywołał tym nawet sporo kontrowersji), więc wyobraźcie sobie ile ciekawszy byłby ten występ, gdyby dziewczęta odegrały kilka Ostatnich Wieczerzy i nie tylko w pewnym momencie przybrały pozy z dzieła da Vinciego, ale potem zastygły na sekundę niczym u El Greco, a na koniec zatrzymały się  jak postaci na obrazie Philippe de Champaigne. Wtedy piałabym z zachwytu niczym ostatni kogut we wsi! A tak to co – kolejna grupa ludzi za stołem udaje Ostatnią Wieczerzę… zieeeew…

Zdjęcie z kampanii reklamowej Marithe + Francois Girbaud wywołało swego czasu mnóstwo kontrowersji. Doszło do tego, że zakazano jej publikacji w kilku krajach – w tym również i w laickiej przecież Francji

Swoją drogą same kobiety przy Ostatniej Wieczerzy to też nie nowość. Zobaczcie jak Mary Beth Edelson zrobiła to lepiej w 1972 roku.

Looney Tunes na żywo

Czerń absolutna, czyli Vantablack od pewnego czasu bardzo inspiruje artystów (pisałam nawet o tym przy okazji szóstego ARTu). Najczarniejsza substancja absorbuje niemalże całe światło, stąd – zarówno na żywo jak i na zdjęciach – wygląda niemalże nierealnie, jak jakaś czarna dziura, czy próżnia.

Un homme hospitalisé après avoir chuté dans une œuvre d’Anish Kapoor Un sexagénaire italien est tombé dans l’installation de l’artiste britannique Descent Into Limbo, un trou noir de 2,5 mètres de profondeur, exposé dans un musée de Porto, rapporte la presse locale. Un porte-parole de l’institution a fait savoir que l’homme était «hors de danger et prêt à rentrer chez lui». www.indianocean-events.com #anishkapoor #inde #india #indienne #indien #indian #danseindienne #cultureindienne #traditionsindiennes #cuisineindienne #artindien #filmindien #histoiredelinde #politiqueindienne #geographieindienne #economieindienne #societeindienne #musiqueindienne #litteratureindienne #cinemaindien #feteindienne #indianfood #indialove #work #instacool #hot #indiagovernment #indianlanguage #indianreligion

Post udostępniony przez ArvindKAMALA (@indianocean_arts_culture_inde)


Dlatego też wydaje mi się, że instalacja Anish’a Kapoor’a, Descent Into Limbo, musi robić niezwykłe wrażenie. Wchodzisz do pustego pomieszczenia, a tam na podłodze przejście do innego, mrocznego wymiaru. Artysta pewnie doskonale zdawał sobie sprawę z tego, że ludziska stojąc nad krawędzią przepaści zawsze gdzieś tam w z tyłu głowy rozmyślają jakby to było, gdyby tak skoczyć. Zwykle jedakże widać jakby się taki wybryk mógł skończyć, a u Kapoor’a cholera jedna wie. Może to tylko płytkie wgłębienie? Może tylko do pasa? A może będę tak spadać w nieskończoność? Brr, aż mam ciarki!

Struś Pędziwiatr zaglądający w otchłań
Przygody Strusia Pędziwiatra, reż.  Maurice Noble, Chuck Jones, 1962 rok, Warner Bros. Studios

Jak już pewnie wiecie, bo pisałam o tym w czwartek, pewien 60 latek przekonał się dokładnie jak głęboka jest nicość Kapoor’a. Mierzy sobie ok. 2,5 metra, a cała dziura ma kształt kuli przez co stwarzała wrażenie nieskończonej lub wręcz płaskiej, bo mężczyzna zwyczajnie uznał ją za narysowaną, więc chciał przez nią przejść, po czym wpadł do środka. To przykre, ale też niech pierwszy rzuci kamieniem, komu nawet kącik ust nie drgnął na wieść o tym wypadku. Na szczęście nic mu się nie stało, ale sama instalacja została na pewien czas zamknięta.

Dobra opcja na wakacje 2019

Podczas gdy sierpień ma się już ku końcowi, a w supermarketach pełno jest akcesoriów do szkoły, większość osób ma już urlop za sobą i zbiera siły, by jakoś dotrwać do następnego długiego weekendu. Są jednak tacy wariaci, którzy planują wypoczynek ze sporym wyprzedzeniem, stąd mam dla takich życiowych ogarów propozycję na przyszłoroczne wakacje. Albo destynację jak to mówią w przemyśle turystycznym. 😀

Otóż drodzy Państwo – Syria szykuje się na turystów! Mówię całkiem poważnie, a do tego jeszcze szalenie się z tego cieszę. Podjęto bowiem działania mające na celu przywrócenie świetności Palmirze. Starożytne miasto mocno ucierpiało przez działania ISIS, ale na szczęście już jest w dobrych rękach, które zadbają o jego odbudowę. A jest sporo do roboty – straty zostały oszacowane na 2 biliony dolarów! Podobno jednak miasto ma być gotowe na turystów już latem 2019.

Odważylibyście się pojechać tam za rok na wakacje?

Read more