Artystów inspiruje, innych obrzydza. O karmieniu piersią słów kilka.

Tym wszystkim madkom zupełnie odbija, nie? Zamiast siedzieć w domach, to wyłażą z tymi rozdartymi bachorami i jeszcze piersi wywalają na środku ulicy czy restauracji, a wiadomo, że karmienie piersią chociaż no ok, jest naturalne, to trochę jednak obrzydliwe. Co prawda podobno inspirowało ono wielu artystów, ale wiadomo: oni zawsze byli trochę szurnięci, prawda? No, okazuje się, że nie do końca.

Znaczy co do artystów to zgoda, rzadko kiedy są normalni, ale w sumie można by to uznać za komplement skoro całkowicie normalnym jest wpychanie się pomiędzy głodnego bobasa, a cyca matki. A tak właśnie jako społeczeństwo funkcjonujemy.

Zaczyna się już w ciąży. Serio, byłam w szoku, że ludzi oprócz mojego samopoczucia, płci dziecka i wybranego imienia interesuje jeszcze, czy będę karmiła piersią. Na szczęście planowałam, bo te dziewczyny, które od początku deklarują, że wybierają butelkę są z miejsca negatywnie oceniane. Bo przecież karmienie piersią jest takie ważne i piękne.

Do czasu. W okolicach sześciu miesięcy, a zdarza się, że i czterech, starsza część społeczeństwa zaczyna dopytywać kiedy planujesz przestać karmić. Fajnie, że zaczynasz rozszerzać dietę malucha, ale po pół roku to ty masz w tych piersiach wodę, nie pokarm, mały zrobił sobie z ciebie smoczka, a w ogóle to czy myślisz już o pracy, bo sorry ile można się z tobą cackać?! To ostatnie to akurat znajomi, którzy jako pierwsi zaczną się krzywić, że dziecko skończyło rok, a ty dalej go do cycka dostawiasz. Błe, wiedziałaś w ogóle Grę o Tron i Lysę Tully?

Bo karmienie piersią jest cudowne, ale tylko do bliżej nieokreślonego momentu i tylko za zamkniętymi drzwiami.

Bo i po co się z tą cudownością obnosić?! Te wszystkie tabuny kobiet, co to na samym środku ulic się rozbierają i świecą zmaltretowanymi cycami (i to pomimo przystawienia do nich bobasa) zdecydowanie przeginają! Jest ich normalnie tyle, że aż zasłaniają banery z paniami wypinającymi swoje jędrne biusty przy okazji reklamy pobliskiej wulkanizacji czy drukarni. Skandal.

Wiadomo przecież, że piękne kobiece piersi służą zachwytom i ozdobie. Przekonała się o tym dziewczyna, której podczas niańczenia bachora zachciało się obcowania ze sztuką i poszła do londyńskiego Muzeum Wiktorii i Alberta. Tam wiadomo, dziecko zaraz zgłodniało, a ta zamiast nakarmić je w domu, to wywaliła cyca na muzealnym dziedzińcu, psując humor tym, którzy przyszli pooglądać ładne cycuszki z marmuru bądź cieszące oko z płócien autorstwa największych artystów. Na nieszczęście władz muzeum dziewczyna nie była strachliwa i do tego posiadała profil na Twitterze na którym jako @vaguechera skomentowała w osobliwy sposób całą sytuację. Muzeum przeprosiło.

Z pewnością natomiast nie przeproszą PRAWDZIWI katolicy, bo PRAWDZIWI katolicy są oburzeni słowami papieża Franciszka, który przy okazji ceremonii chrztu powiedział matkom, że jeżeli ich dziecko płacze, to mogą  je nakarmić. PUBLICZNIE! W KAPLICY! Wyobrażacie to sobie? Bo PRAWDZIWY katolik nie. 😉 Taki PRAWDZIWY katolik najpewniej ledwo by przeżył widok Matki Boskiej karmiącej małego Jezusa, a swego czasu nie było to takie rzadkie przedstawienie w sztuce.

Artysta nieznany, Ołtarz Barnaby, ok. 1275–1350

Leonardo da Vinci, Madonna Litta, ok. 1490

Bernardino Luini, Madonna karmiąca piersią, ok. 1520 r.

No dobra, ale średniowiecze i inne renesanse to były dawno temu i ludzie od tego czasu się trochę ucywilizowali.

Ano nie, bo o ile w XIX wieku (czyli kiedy mieliśmy już, gazownie miejskie i stetoskopy, a na horyzoncie pojawiała się fotografia) przedstawienia Matki Boskiej karmiącej były wypierane z kościołów, to nadal były obecne w tzw. dewocji prywatnej, czyli po prostu w domach wiernych.

Eugène Ernest Hillemacher, Clotilde de Surville, 1853 r.
pozycja i wielozadaniowość znana każdej matce 😉

Więc co się stało, że tak gorszy nas widok bobasa u cyca w miejscu publicznym?!

Nikt nie wie na pewno, ale niektórzy się domyślają. Możliwe, że obecna sytuacja jest wynikiem rewolucji, która dokonała się w epoce wiktoriańskiej. Żelazne moralne zasady wpłynęły na całą Europę i podział na to, co wypada we własnym domku, a co na ulicach. Koniec końców wyszło tak, że wówczas żona mogła wyłącznie w alkowie pokazać mężowi swoje nagie nogi, a w domu karmić piersią do woli, tak obecnie latem szorty i krótkie spódniczki nikogo już nie dziwią, a przytulone do maminej piersi dziecko już tak.

Mary Cassatt, Jeanne karmiąca dziecko, 1908 r.

Niewykluczone, że sam Kościół odegrał w tej sprawie sporą rolę, bowiem podczas Soboru Trydenckiego (1545-1563) uznano nagie przedstawienia sztuce sakralnej za niewłaściwe i z czasem przestały być akceptowane. W tym i sama matczyna pierś do której wcześniej nie czepiał się sam Girolamo Savonarola, który w XV wieku nieźle dał popalić artystom mówiąc co wolno, a czego nie.

Mnie na szczęście do tej pory nie spotkała żadna przykra sytuacja, a ciągam przecież Dziedzica po różnych przybytkach kultury. Wprost przeciwnie: na przykład w kieleckim BWA oprócz podziwiania wystaw udało mi się zmienić pieluchę w bardzo komfortowych warunkach i na bezpiecznym przewijaku, a w Muzeum Hammonda przyjęto nas iście po królewsku! Nawet podczas Europejskiej Nocy Muzeów nikt mi nie zwrócił uwagi, gdy tarabaniłam się z wózkiem po małych salkach Muzeum Wsi Kieleckiej. Ale jak na razie Dziedzic zawsze zachowywał się jak mały aniołek i nie wołał jeść, a poza tym jestem matką dopiero od niecałych trzech miesięcy, więc sami widzicie, że jestem na samiuśkim początku macierzyństwa. Idzie lato, a ja planuję kilka wypadów na spore wystawy i do większych muzeów – ciekawa jestem jak po nich będą się malowały moje odczucia. Przyznam, że trochę się stresuję, ale nie na tyle, by odpuścić. 😉

Pablo Picasso, Macierzyństwo, 1905 r.

Jednak fakt, że z Dziedzicem trafialiśmy dotąd na samych fajnych ludzi, nie znaczy, że sama wcześniej nie byłam świadkiem komentarzy względem karmiących kobiet. Tak już zupełnie na poważnie, to kompletnie nie rozumiem co to komu przeszkadza. Trzeba być naprawdę wścibskim typem, żeby uznać, że taka matka świeci gołymi cyckami, bo zwykle w pośpiechu ładuje pierś do paszczy małego głodomora i tyle tej golizny widać. Skoro już kogoś los pokarał aż tak sokolim wzrokiem, to warto odwrócić po prostu wzrok, bo chyba nie trudno się domyślić, że skoro matka trzyma na kolanach marudzącego bobasa i sięga do bluzki, to zaraz go nakarmi.

"Mother" Brussels, Belgium Thanks for Une Ville En Couleur for great organisation.

Post udostępniony przez SAINER (@sainer_etam)

Zaraz pewnie ktoś wspaniałomyślnie stwierdzi, że no ok, skoro już baba musi, to niech nakarmi, ale może w odosobnionym miejscu, bo te wspomniane wcześniej madki, co to wywalają cyce na wierzch są po prostu obleśne. Tylko kurczę, nigdy takiej nie spotkałam i wydaje mi się, że to taka trochę czarna wołga dyskusji o karmieniu w miejscu publicznym: podobno można się na taką natknąć na mieście i mało kto uchodzi z tego spotkania cało. Chociaż kto wie, może faktycznie są takie ekshibicjonistki urządzające z karmienia widowisko, ale wiecie co? Najwyraźniej jest ich naprawdę mało. A wiecie kogo jest dużo? Cycatych Januszy i Sebków przechadzających się po mieście upalnym latem bez koszulek. Więc skoro oni mogą, to może nie róbmy problemu mamom? 😉

Read more