GOOOL Urugwaju, czyli Głównie O Obyczajach Obcokrajowców Lekcja 9

Polska mogłaby się wiele nauczyć od Urugwaju – i nie chodzi mi tu wcale o całkowitą legalizację marihuany – to niepozorne państwo z Ameryki Południowej do 1985 pozostawało pod wojskową dyktaturą, a obecnie bije na głowę pozostałe kraje ze swojego kontynentu pod względem jakości życia. Jako pierwsi wyposażyli dzieciaki w wieku szkolnym w darmowy laptop z dostępem do Internetu i ponad 90% energii pozyskują z odnawialnych źródeł, a tymczasem ich prezydent jest nazywany najbiedniejszych prezydentem na świecie, bo znakomitą większość swojej pensji oddaje na cele charytatywne. Da się? Najwyraźniej tak! Tylko w czym tkwi ich sekret?

105 taktów patriotycznego uniesienia

Gdyby przed meczami odgrywano całe hymny państwowe, to przeciwnicy Urugwaju trochę by sobie poczekali na rozpoczęcie gry, gdyż hymn Orientales, la Patria o la Tumba trwa prawie 6 minut! To prawdziwy rekordzista jeśli chodzi o linię melodyczną i tylko grecki hymn razem ze swoimi 158 zwrotkami może z nim konkurować. Francisco Acuña de Figueroa, czyli autor tekstu narodowej pieśni Urugwajczyków skomponował również słowa dla hymnu Paragwaju i jeśli chodzi o tytuły, to nie szczególnie popisał się kreatywnością, bo wspomniany Orientales, la Patria o la Tumba to po polsku Orientalczycy, Ojczyzna lub grób, zaś Paraguayos, República o Muerte oznacza Paragwajczycy, republika lub śmierć, więc jak sami możecie zauważyć – pod tym względem nie był zbyt pomysłowy. 😉

 

Ale słońce to ty szanuj!

W tym rekordowym hymnie znajduje się fragment mówiący o tym, że nikt nie może obrażać wizerunku słońca! Nic dziwnego – w końcu znajduje się na ich fladze i jest jednym z symboli narodowych. To tak zwane Słońce Majowe symbolizujące boga Tayta Inti, jednego z najważniejszych postaci w inkaskim panteonie, któremu przypisywano stworzenie naszej cywlizacji. To samo słońce z wizerunkiem twarzy występuje również na fladze Argentyny z tymże to posiada szesnaście prostych i szesnaście zakrzywionych promieni, zaś Urugwajskie po osiem.

„(…) Orientales, mirad la bandera,
De heroísmo fulgente crisol;
Nuestras lanzas defienden su brillo,
Nadie insulte la imagen del Sol!”

Fragment hymnu Urugwaju, który można przetłumaczyć:*

Orientalczycy, spójrzcie na flagę,
Błyszczącą miarę heroizmu;
Nasze włócznie bronią jej blasku,
Nikt nie znieważy obrazu słońca!

Was też zastanowiło skąd to połączenie Słońca Majowego z bogiem Inków? Przyznaję, że mnie to mocno zastanowiło – okazuje się jednak, że chodzi tutaj o Rewolucję Majową z 1810 roku podczas której obalono hiszpańską władzę. Owo Słońce stało się symbolem tego wydarzenia, które dla Argentyńczyków, Boliwijczyków, Paragwajczyków i oczywiście Urugwajczyków stanowi niejako początek ich niepodległości.

Boże Narodzenie? Wielkanoc? Nie w Urugwaju!

Hollywoodzkie kino lubi przedstawiać Latynosów jako wierzące i nieco na swój sposób pobożne osoby, przez co typowemu Europejczykowi mieszkańcy Ameryki Południowej jawią się jako świetnie tańczący miłośnicy piłki nożnej, którzy przez obiadem koniecznie odmawiają modlitwę, a na Święto Zmarłych odprawiają jakieś dziwactwa.
I w sumie nic dziwnego: przecież jednym z symboli tego kontynentu jest wielgachna figura Jezusa Chrystusa, a gdy okazało się, że kolejnym papieżem zostanie arcybiskup Jorge Mario Bergoglio to zapanowała tam jedna wielka fiesta.

Tymczasem Urugwaj zaprzecza temu wizerunkowi i jest całkowicie laickim krajem. Państwowe sprawy są zdecydowanie oddzielone od religijnych, jednakże dni w których wypada Boże Narodzenie czy Wielkanoc są ustawowo wolne od pracy. Mimo to, w urugwajskich kalendarzach pod koniec grudnia zamiast Świąt znajdziecie Dzień Rodziny, zaś 6 stycznia Dzień Dzieci. Co więcej, Wielki Tydzień to tutaj la Semana de turismo, czyli Tydzień Turystyki.**

Co to za wymysły?! Czyżby te dziwaczne nazwy były efektem nadmiernej poprawności politycznej?

Nic z tych rzeczy – wszystko zaczęło się bowiem jeszcze w XIX wieku, kiedy to młodzi liberałowie woleli w spokoju wypoczywać na łonie natury, niż malować jajka i spacerować do kościoła z koszyczkami – w końcu ich reformy doprowadziły do podpisania w 1919 roku nowej konstytucji dzięki której dokonano sekularyzacji kraju.

Perełka architektury z katastrofą lotniczą w tle

Greckie Santorini, architektura Hundertwassera, malarstwo Dalego… Casapueblo zbudowane na wybrzeżu Punta Ballena budzi wiele skojarzeń, tymczasem jej autor, słynny urugwajski artysta Carlos Páez Vilaró twierdzi, że inspirował się gniazdami furnariusów, czyli tamtejszych ptaków, które swoją nazwę zawdzięczają łacińskiemu słowu furnarius oznaczającemu piekarz. Wszystko to za sprawą ich wyjątkowych gniazd, które skojarzyły się niegdysiejszym badaczom z piekarskimi piecami, a następnie zainspirowały artystę do stworzenia Casapueblo.

Ta wyjątkowa budowla powstawała etapowo, przy użyciu rąk artysty oraz bez wcześniejszego planu, można więc pokusić się o stwierdzenie, że to jedna, wielka radosna twórczość. Jednakże Carlos Páez Vilaró zdradza, że Casapueblo to też symbol życia i niezwykłej siły, która nie pozwalała mu stracić nadziei po tym, gdy jego syn zaginął razem z innymi pasażerami lotu Fuerza Aérea Uruguaya 571. Podobno od początku był pewien, że jego dziecko przeżyło katastrofę i faktycznie, ostatecznie Carlos Páez Rodriguez został odnaleziony jako jeden z ocalałych.

Uruguai - Maldonado - Punta Del Este - Punta Ballena - Piriápolis (Páez Vilaró) - panoramio (60).jpg
By Ricardo Freitas, CC BY-SA 3.0, Link
W Casapueblo mieścił się jego dom (do 1968 roku), pracownia, galeria sztuki, kawiarnia oraz muzeum. Z czasem Carlos Páez Vilaró przeznaczył część obiektu na hotel dla gości, którzy zjeżdżali tutaj z całego świata – zresztą budowla do dzisiaj jest jedną z największcych atrakcji turystycznych w kraju. Nic dziwnego – na sam widok serce każdego kulturoholika mocniej bije. 🙂

Muzeum z katastrofą lotniczą w tle

Tak, tą samą. Prywatne muzeum zostało założone w 2013 roku w Montevideo przez przyjaciela jednego z ocalałych, Jörga Thomsena. Przybliża historię rzecz jasna feralnego lotu oraz historii ocalałych, którzy spędzili 72 dni w Andach. Chociaż po katastrofie nie zostało zbyt wiele artefaktów, gdyż większość szczątków spalono, zaś osoby, którym udało się powrócić do domu również pozbywały się „pamiątek” przypominających im o całym dramacie, to w rankingu TripAdvisora pozostaje najpopularniejszym muzeum w całym Urugwaju.

* To moje autorskie, mało umiejętne tłumaczenie mające na celu jedynie zobrazować Wam o co mniej więcej chodzi w danym fragmencie. 😉

** Tydzień Turystyki można przetłumaczyć jako Tydzień Podróży – nie jestem po prostu pewna, które określenie najlepiej oddaje to, co się dzieje w tych dniach – a mianowicie to, że mnóstwo Urugwajczyków jedzie wówczas do swoich rodzin, bądź wyjeżdżają na wakacje za granice. Generalnie migrują i odpoczywają. 🙂

Read more