GOOOL Szwecji, czyli Głównie O Obyczajach Obcokrajowców Lekcja 5

Na hasło „Szwecja” od razu nasuwają się skojarzenia z Ikeą, Nagrodą Nobla, Wikingami oraz klimatycznymi kryminałami i hitami Abby. No i Potopem, wiadomo. Dlatego też postanowiłam kompletnie olać te tematy i poopowiadać Wam trochę o tych mniej znanych faktach związanych z wiedźmami, kozami oraz prawie płonącymi dziewczynkami. 😉 

Pisanki, kurczaczki i wiedźmy

Szwedzi pośród swoich wielkanocnych tradycji mają coś na kształt Halloween – co prawda bez dyń czy upiornych dekoracji, ale przebieranki i zbieranie słodyczy po sąsiadach stanowią podstawę obchodów Wielkiego Czwartku. Przynajmniej wśród dzieci – to one wówczas przebierają się za påskkärringar, czyli czarownicę, która wedle tradycji właśnie wtedy zlatywała razem ze swoimi koleżankami po fachu na spotkanie z samym diabłem. Tajemniczy zlot odbywał się na wyspie Blockula (lub Blåkulla) na którą można było się dostać jedynie na latającej miotle. Dzisiaj szwedzkie dzieciaki w Wielki Czwartek również niosą ze sobą miotły, ale latają z nimi raczej od drzwi do drzwi w poszukiwaniu słodkości, niźli na odległe wyspy. 😉

Szwedzka dziewczynka czekająca na Wielkanoc, 1018, zdjęcie koloryzowane 😉

Srebro i purpura

Wielu badaczy twierdzi, że w Szwecji znajduje się najcenniejsza książka (a w zasadzie księga) na świecie. Mowa o Srebrnej Biblii pochodzącej z VI wieku, a obecnie znajdującej się na Uniwersytecie w Uppsali. Spisane srebrnym tuszem na purpurowym pergaminie cztery Ewangelie są prawdziwą skarbnicą wiedzy dla badaczy języka gockiego i zarazem bezcennym dziedzictwem kultury europejskiej. Przekładu dokonał sam Wulfila, czyli rzymski duchowny pochodzenia grecko-germańskiego, który jako pierwszy przetłumaczył Biblię na język inny niż grecki, hebrajski czy aramejski. W tym celu musiał podobno stworzyć cały alfabet gocki!
Z niegdysiejszych 336 kart do dziś zachowało się jedynie 188, z czego ostatnią odnaleziono w 1970 roku w zapomnianej skrytce na relikwie znajdującej się w katedrze w Spirze. Fragment Speyer lub Karta Haffnera – nazwana tak od nazwiska Franza Haffnera, który ją odnalazł – pozostała już w Niemczech, ale stanowi ważną poszlakę pozwalającą badaczom poznać historię Srebrnej Biblii, dzięki której być może zostaną odnalezione inne karty.

Brodacz roznoszący prezenty

Święty Mikołaj i jego renifery mają w Skandynawii sporą konkurencję! Według ludowych wierzeń prezenty w Boże Narodzenie przynosi Tomte, czyli niska, brodata postać z czerwoną, spiczastą czapeczką, którą my nad Wisłą nazywamy skrzatem. Zwykle towarzyszy mu kózka pomagająca w targaniu worka z upominkami, które podrzucają szwedzkim dzieciom pod drzwi, a te w zamian zostawiają im u progu nieco owsianki.

XIX-wieczna kartka bożonarodzeniowa autorstwa Jenny Nyström – jednej z najpopularniejszych szwedzkich ilustratorek, która niejako stworzyła wizerunek Tomte

Wspominałam jednak o całej Skandynawii i faktycznie – Tomte w Norwegii i Danii nazywa się Nisse, zaś w Finlandii Tomtenisse lub Tonttu i czasem zamiast kozy towarzyszy mu… świnka! Nie wiem jak biedaczka radzi sobie na mrozie, ale wśród północnych mieszkańców Europy zapracowała sobie na bycie jednym z bożonarodzeniowych symboli.

Tradycja najkrótszego dnia w roku

Skoro jesteśmy już przy Bożym Narodzeniu, to muszę wspomnieć o 13 grudnia – nam kojarzy się nierozerwalnie z rokiem 1981 i wprowadzeniem stanu wojennego, natomiast w Szwecji tego dnia dzieci ubrane całe na biało biorą udział w pochodach z okazji Dnia Świętej Łucji którym przewodzi zwykle jedna dziewczynka na głowie której umieszcza się wianek z płonącymi świecami. Brzmi jak recepta na nieszczęście, ale dla Szwedów to piękna tradycja. 😉 Kiedyś świętą Łucją zostawała najstarsza córka w domu – co roku zakładała wspomniany wianek ze świecami i budziła rodziców podając przy tym grzane wino i lussekatter, czyli specjalne ciasteczka. Tego dnia cała rodzina po raz ostatni przed Świętami zasiadała do stołu, by porządnie się najeść, gdyż potem rozpoczynał się adwent – czas pokuty i przygotowań do narodzin Jezusa.

Co kraj to obyczaj, czyli podczas gdy jednym adwent kojarzy się z wieńcem ozdobionym czterema świecami, inni łączą go z Dniem Świętej Łucji i wiankiem przystrojonym świecami

Książę wśród malarzy

I to prawdziwy! Eugeniusz Napoleon Mikołaj Bernadotte był uzdolnionym malarzem oraz księciem Szwecji i Norwegii. Przyszedł na świat w 1865 jako czwarty syn króla Oskara II* i już od najmłodszych lat przejawiał prawdziwy talent. Rodzice pozwolili mu rozwijać swoje umiejętności na studiach w Uppsali, jednak gdy usłyszeli, że Eugeniusz na poważnie chce zostać malarzem, to załamali ręce jak przystało większość mam i ojców na tym świecie. 😉
Twórczością księcia zachwycało się jednak wielu znaczących artystów, co ostatecznie przekonało królewską parę, która dała zielone światło na wyjazd syna do Paryża. Eugeniusz ostatecznie dopiął swego i został malarzem, lecz musiał swoją pasję dzielić z książęcymi obowiązkami, ale mimo to pracował dalej, brał udział w wielu wystawach, a także tworzył malowidła w szwedzkich budynkach użyteczności publicznej – do najbardziej spektakularnych należy 40 metrowy mural z sztokholmskiego ratusza, który możecie obejrzeć sobie tutaj.

Prins Eugen - Calm Water - Google Art Project.jpg
PD-US, Link

W 80 urodziny uzdolnionego księcia król Gustaw V ustanowił specjalną nagrodę dla artystów, przez co od 1945 roku wybitne osiągnięcia kulturalne nagradzane są Medalem Księcia Eugeniusza (Prins Eugen-medaljen). Ceremonia w Pałacu Królewskim odbywa się co roku 5 listopada czyli w dniu, kiedy wypadają imieniny Eugeniusza.

Designer Eero Aarnio and his Ball Chair, photo from the mid 60's. ⚪️#eeroaarnio #ballchair

Post udostępniony przez EERO AARNIO® (@eeroaarnio_official)


Wśród nagrodzonych w 2017 roku był m.in. Eero Aarnio – designer, którego może nie kojarzycie od razu, ale z pewnością znacie wiele jego projektów, chociażby słynny ball chair.

* Dla porządku wspomnę, że w chwili narodzin syna Oskar był księciem i dopiero po siedmiu latach wstąpił na tron. 😉

Read more