GOOOL Francji, czyli Głównie O Obyczajach Obcokrajowców Lekcja 10

Francja, a zwłaszcza Paryż od razu kojarzy się ze sztuką, dlatego też możecie być pewni, że w tym wpisie nie znajdziecie żadnych ciekawostek związanych z artystami. Ani winem, ani serami czy żabimi udkami. Dziś poznamy ten kraj z nieco innej strony. Niech sobie nie myślą, że są najbardziej kulturalnym narodem.

Ryba na Prima Aprilis

Pierwszy kwietnia zwykle wiąże się z najróżniejszymi żarcikami i nie inaczej jest we Francji. Tutaj jednak ważną rolę odgrywa Poisson d’avril, czyli Kwietniowa Ryba, która występuje w formie okazjonalnych czekoladek lub papierowych nalepek przyklejanych wkręcanemu na plecy. Wiadomo, im dłużej nieświadoma niczego ofiara dowcipu nosi taką rybę na plecach, tym większy ubaw.
Tylko czemu akurat to zwierze stało się bohaterem Prima Aprilis? Nie do końca wiadomo, ale istnieje kilka teorii – jedna z nich opiera się na historii króla Karola IX, który zreformował kalendarz przez co Nowy Rok zaczął przypadać na 1 stycznia, a nie jak było do tej pory, czyli 1 kwietnia. Zmiany nie podobały się wielu osobom, które w ramach protestu nadal wręczały sobie noworoczne podarunki, z tymże zaczęły one przyjmować żartobliwy charakter. Tak na zasadzie: król może i ustanowił sobie nowy porządek, ale tylko na papierze, więc pokażemy mu, że dalej będziemy robić po swojemu. 😉 Trzeba jednak przyznać, że według niektórych wcale nie chodziło tutaj o heheszkowanie, a o okres postu, który zwykle przypadał akurat w okolicy kwietnia. A wiadomo, że wtedy mięsa nie wolno, ale rybkę już tak.
Spotkałam się jeszcze z hipotezą mówiącą o tym, że niegdyś najśmieszniejszym prankiem było wysłać kogoś na stragan po rybę, co było megazabawne, gdyż był to okres poza sezonem i nie można było dostać ryb na targu. Boki zrywać, prawda? 😀

Liberté, Égalité, Fraternité et Les Schtroumpfs, czyli Smerfy

Słynne hasło z czasów Rewolucji Francuskiej, czyli Wolność, Równość i Braterstwo do dziś stanowi narodową dewizę Francuzów, w związku z czym często zdobi państwowe budynki, monety czy znaczki. Nierzadko hasło łączone jest z postacią Marianny, czyli pięknej wojowniczki uosabiającej wolność – to ona wiedzie lud na barykady na słynnym obrazie autorstwa Eugène Delacroix. Głowę Marianny zwykle zdobi czapka frygijska, która już u starożytnych Rzymian symbolizowała wolność, bowiem wyzwolony niewolnik otrzymywał właśnie frygijkę.


W Polsce w trakcie Powstania Listopadowego Joachim Lelewel proponował nawet, by naszemu białemu orłowi zamienić koronę na czapkę frygijską. Ostatecznie jak widzicie nic z tego nie wyszło, ale i tak znalazła się na 25 złotowym banknocie z 1794 roku.
Wiele osób śmieszkuje, że ta cała frygijka o pięknej symbolice kojarzy się z najbardziej smerfastycznym nakryciem głowy wśród bajkowych postaci, ale tak naprawdę to nie ma się z czego śmiać, bo to żaden przypadek. Pierre Culliford, czyli słynny Peyo, w trakcie tworzenia postaci Smerfów celowo ubrał je w czapki frygijskie.
Swoją drogą język francuski kojarzy się z melodyjnie brzmiącymi słowami, a tymczasem oryginalna nazwa Smerfów, czyli Les Schtroumpfs brzmi jak mało eleganckie niemieckie określenie, no nie? 😀

Kogut na bramie do Pałacu Elizejskiego

Co oni mają z tym kogutem?!

Pozostając jeszcze w temacie symboli narodowych, to zauważyliście, że na strojach francuskich piłkarzy zwykle widnieje kogut? Inne państwa mają orły, lwy i inne dumne zwierzęta zdobiące ich narodowe herby, a tymczasem trójkolorowi mogą się pochwalić co najwyżej władcą podwórkowej grzędy. A to wszystko dlatego, że Francja nie ma swojego herbu. Serio.
Po Rewolucji Francuskiej odrzucono bowiem monarchistyczną heraldykę, a następnie nie przyjęto żadnego nowego godła. Zamiast tego funkcjonuje kilka mniej lub bardziej oficjalnych narodowych symboli, w tym również i wspomniany kogut galijski. Nie do końca wiadomo skąd on się uwidział Francuzom, ale najprawdopodobniej chodzi o łacińskie słowo Gallus oznaczającego Gala jak i koguta właśnie.

Francuski w herbie Wielkiej Brytanii

Generalnie wiadomo, że Anglicy uwielbiają śmiać się z Francuzów, a ci z kolei kochają podśmiechujki z Wyspiarzy, dlatego też nieźle się zdziwiłam, gdy dowiedziałam się, że dewiza widniejąca na herbie Wielkiej Brytanii i pamiętająca jeszcze Ryszarda Lwie Serce to Dieu et mon droit, czyli Bóg i moje prawo. Tymczasem to nic dziwnego, gdyż na średniowiecznym dworze angielskim rozmawiano właśnie po francusku.
Zanim jednak cały świat zaczął dogadywać się po angielsku, to wcześniej przez całe wieki językiem międzynarodowym używanym zwłaszcza w dyplomacji był francuski. To dość zabawne, biorąc pod uwagę, że aż do XIX wieku większość Francuzów porozumiewała się za pomocą najróżniejszych dialektów lub gwar i dopiero obowiązkowe szkolnictwo nakładające nacisk na naukę języka francuskiego sprawiło, że naród zaczął posługiwać się jednym językiem. Mimo to nadal istnieją różnice pomiędzy poszczególnymi regionami – np. w Marsylii wymawia się „e”, które w podręcznikowym francuskim jest nieme.

Typowy Ypsilończyk prosto z Google Maps

Y, czyli jak zagiąć wszystkich w Państwa-Miasta

Jeżeli kiedykolwiek podczas grania w Państwa-Miasta przypadnie ci runda na literę Y, to nie poddawaj się! Teraz z kategorii miasta na bank zdobędziesz punkt! 😀 Otóż Y to malutka miejscowość i gmina na północy Francji regionie Hauts-de-France, a jej mieszkańcy zwą siebie Ypsilończykami od greckiej litery ipsylon przypominającej wyglądem „Y”.

Ciężko mówić o Francji bez nawiązywania do sztuki, bo w końcu przez lata byli sercem naszej zachodniej kultury. Mimo tego mam nadzieję, że wymienione fakty pozwoliły Wam spojrzeć na ten kraj z innej perspektywy i poznać go trochę lepiej. Dajcie znać czy tak jak ja macie słabość do paryskiego klimatu, czy raczej już Wam się to wszystko opatrzyło i na widok Wieży Eiffela wywracacie oczami zamiast snuć romantyczne wizje. 😀

Chociaż i tak mam nadzieję, że Chorwaci im dokopią.

Read more