Żebyście mieli jasność sytuacji: gdybym miała porównywać się do kogokolwiek z Przyjaciół byłby to Ross (z domieszką Phoebe co prawda, ale o tym innym razem), a to dlatego, że ja też zamęczam najbliższych swoją pasją. Znaczy ja uważam, że lubię się po prostu dzielić swoją wiedzą i najnowszymi odkryciami, ale oni raczej doskonale zrozumieliby dramatyczne położenie pozostałych serialowych postaci w scenach których Ross rozpoczyna swój miniwykład.

Zatem gdy pewnego wakacyjnego dnia jak zwykle zaproponowałam wycieczkę szlakiem muzeów, galerii oraz zabytków (takie Pokemon Go dla kulturoholików) i zauważyłam u męża raczej zrównoważoną reakcję zamiast nieokiełznanego wybuchu entuzjazmu to byłam już pewna: muszę poszukać podobnych do mnie świrusów, którzy na soczystego newsa o – dajmy na to – Rubensie podjarają się niczym redakcja Pudelka na widok dramy na fb między dwiema celebrytkami. No, i tak zrodził się pomysł na Artefakty.

 

Blog

Tutaj znajdują schronienie wszelkie dłuższe historie i refleksje jakie wychodzą z mojej głowy. Ponadto co niedzielę na blogu ląduje ART, czyli Artefaktowy Raport Tygodnia w którym komentuję najważniejsze kulturalne wydarzenia ostatnich siedmiu dni. Wybór jest rzecz jasna subiektywny, bo są to zwykle informacje na które sama się natknęłam szperając po internetach, ale jeżeli Wam wpadnie coś ciekawego, to koniecznie podsyłajcie. W końcu chodzi o to, by dobre, kulturalne wieści rozchodziły się dalej, prawda? 🙂

Oprócz tego co miesiąc zamieszczam tu drobne podsumowanie Artefaktowych kanałów w social mediach. Wiadomo jak działają algorytmy na tych portalach – wiele treści, które publikuję po prostu do Was nie trafia, więc wpisy na których mi szczególnie zależy wrzucam do tegoż zestawienia, co by nie zginęły w odmętach newsfeedów.

Facebook

To poniekąd serce Artefaktów – dzieje się tutaj zdecydowanie najwięcej! Po pierwsze: naszą małą tradycją jest Arteface, czyli Oblicza Środy w których wrzucam zdjęcia artystów ukazujące ich nieco mniej znaną twarz. Tworząc ten cykl zależało mi na tym, by przypomnieć ludziom o tym, że ci wszyscy twórcy – niezależnie od tego jak majestatycznie przedstawiali się na autoportretach – na co dzień byli nieco zwariowanymi osobliwościami.

Poza tym na Facebooku ląduje wiele krótkich wpisów oraz szybkich wrzutek odnośnie aktualnych wydarzeń, więc warto być na bieżąco. 😉 Powoli rodzi się tutaj też ciekawa społeczność, więc jeżeli też szukasz innych kulturoholików, to koniecznie do nas dołącz!

Instagram

Na tym kanale się obnażam, bo oprócz kolekcji zdjęć z bliższych i dalszych podróży publikuję nieco swojego życia codziennego. Czasami treści z Instagrama trafiają na Facebooka, ale na przykład takie Artefiszki są przeznaczone wyłącznie dla tamtejszej publiczności (z wyjątkiem pierwszego wydania, bo pochwaliłam się nim na FB), więc warto dodać Artefakty do obserowanych również i na tym portalu – zwłaszcza, że tutaj też nie mogę się powstrzymać przed wrzucaniem najróżniejszych ciekawostek i cudeniek, które nie koniecznie dobrze przyjęłyby się na blogu czy Facebooku. Przykładowo gdy kiedyś niemalże włożyłam aparat do jednej z „Katedr w Rouen” co by podejrzeć jak Monet działał swoim pędzlem to powstałe w ten sposób zdjęcie na Insta spotkało się z dużo większym entuzjazmem niż na Fejsie. Co tu dużo gadać – Instagram to po prostu królestwo fajnych i inspirujących fotek. Trochę tak jak…

Pinterest

Tutaj też jestem i przyznam, że to tu wynajduję najciekawsze zdjęcia na Arteface lub genialne arcydzieła, którymi potem często się z Wami dzielę, gdy już dowiem się na ich temat czegoś więcej. Jednak z Pinterestem jest trochę jak z „Czarnym kwadratem…” Malewicza: jedni go ubóstwiają, drudzy kompletnie nie czają, więc jeżeli należysz do tej pierwszej grupy, to nie szczególnie muszę cię namawiać do śledzenia Artefaktów na tym kanale, natomiast przedstawicieli drugiej grupy nie przekonają żadne możliwe argumenty, więc… przejdźmy dalej. 😉

YouTube

Tu w zasadzie wszystko się zaczęło! Początkowo myślałam, że bardziej będzie mi odpowiadać taka forma wypowiedzi, ale ostatecznie Artefakty rozwinęły się w stronę pisaną, co jednak nie oznacza, że ten kanał zupełnie umarł! Z pewnością będą się na nim pojawiały nowe filmy, a i te, które się tutaj znajdują – choć przyznaję, że mają wiele technologicznych niedoskonałości – są całkiem udane i obfite w interesujące fakty. Mam wiele pomysłów na ten kanał i to wcale nie są jakieś odległe sny o potędze, więc warto zawczasu dodać sobie do subskrypcji Artefakty, by w razie czego być na bieżąco. 😉