ART #28 i 29, czyli Artefaktowy Raport Tygodnia. Beyoncé w Koloseum, Wes Anderson w muzeum i poruszający list do Banksy’ego.

Mam dla Was tyle świetnych newsów, że aż czuję się normalnie jak Danuta Holecka, której przypadło ogłosić Polakom, że PiS będzie teraz rozdawał 1000+ na każde dziecko! Jest Salvador Dalí, Wes Anderson, Gandalf, Banksy i Beyoncé, a z każdym z nich związana jest niezła historia. Chodźcie, opowiem Wam co i jak!

Muzeum Dalego zagraża pamięci Dalego

Fundacja Gala-Salvador Dalí została założona w 1983 roku przez samego artystę po to, by promować jego twórczy dorobek. Początkowo sam stał na jej czele, lecz po jego śmierci nastąpiło wiele zmian przez co obecnie fundacją kieruje zarząd czuwający również nad pamięcią o najsłynniejszym surrealiście, a także stoi na straży jego praw autorskich.
Ostatnio na ich celowniku znalazło się kalifornijskie muzeum prezentujące największą kolekcję dzieł artysty na Zachodnim Wybrzeżu w tym m.in. słynną kanapę inspirowaną ustami Mae West. Dalí17 powstało w Monterey, gdzie Salvador i Gala mieszkali w trakcie II Wojny Światowej. Dość szybko stali się lokalnymi celebrytami – zorganizowali nawet imprezę charytatywną Surrealistyczna Noc w Zaklętym Lesie z której dochód przeznaczono na pomoc artystom, których wojna zmusiła do ucieczki.
Muzeum nie dołączyło do stowarzyszenia instytucji, które wspomniana Fundacja akceptuje, zatem naraziło się na problemy. Głównie chodzi o trzy grzechy:

  1. Użycie nazwiska artysty w nazwie Dalí17
  2. Wykorzystanie szkicu twarzy Salvadora w logo (i to razem z charakterystycznymi wąsikami!)
  3. Sprzedawanie pamiątek z reprodukcjami dzieł Dalego. Co gorsza również takich, które akurat nie znajdują się w zbiorach muzeum

Właściciele Dalí17 na razie nie przejmują się zarzutami Fundacji z Figueres, która żąda od Muzeum nawet przekazania im domeny www.dali17.com, gdyż jak twierdzą – posługiwanie się nazwiskiem najsłynniejszego surrealisty bez ich autoryzacji stanowi zagrożenie dla jego dziedzictwa.

 

Wes Anderson przejmuje Kunsthistoriches Museum

Amerykański reżyser oraz jego partnerka Juman Malouf – kostiumografka i ilustratorka zostali wpuszczeni do słynnego wiedeńskiego muzeum, by zrobić coś ekstra. Nie wiadomo jeszcze co, ale wystawa wystartuje 6 listopada i potrwa aż do kwietnia. Kunsthistoriches Museum wypuściło krótką zapowiedź w której Jasper Sharp, czyli kurator instytucji przyznaje, że postawili przed tym osobliwym duetem nieco przytłaczające zadanie, gdyż mieli wziąć pod uwagę całe bogactwo zbiorów muzeum. Podobno sobie poradzili. 😉

Grób Aleksandra Wielkiego czy śmiertelna klątwa?

Podczas budowy nowego budynku w Aleksandrii, czyli drugim co do wielkości mieście w Egipcie, odnaleziono wielki sarkofag. Serca archeologów z całego świata od razu mocniej zabiły, gdyż rzadko zdarza się, by do naszych czasów zachowały się kompletnie niesplądrowane grobowce. Może to właśnie dlatego poniosła ich fantazja, bo dość szybko zaczęto spekulować, że być może jest to grób samego Aleksandra Wielkiego.
Po otwarciu sarkofagu oczom badaczy ukazały się trzy szkielety pływające w wodzie,  która się dostała do środka przez szczeliny. Najprawdopodobniej są to szczątki jakiś wojowników – wskazuje na to uszkodzenie czaszki jednego z nich, które mogło powstać w wyniku walki, jednakże z takimi domysłami wypadałoby się wstrzymać na czas badań. Mimo to, brak wypisanych imion czy cennych pamiątek wskazuje, że nie jest to grobowiec znamienitych postaci.
Mnie i tak najbardziej ujęły komentarze internetowych znawców. Są naprawdę mocne. 😀 Do moich faworytów należą osoby, które doszukują się spisku, bo skoro archeolodzy powiedzieli, że sarkofag był szczelnie zamknięty, to skąd tam woda?! Sorry, ale to w czym pływają szkielety to ludzka zupa mająca 2.000 lat. Serio. Pozostali napinacze oburzają się, że jaka jest różnica pomiędzy okradaniem grobu babci kolegi, a tym starożytnym?! Poza tym czas wypatrywać plag, które na bank teraz spadną na ludzkość.
W zasadzie nie wiem czemu mnie dziwią te komentarze. Internet pełen jest antyszczepionkowców i płaskoziemców, a i tak nadal nie dowierzam przemyśleniom niektórych internautów.

 

The Carters chcą Koloseum

Chodzą słuchy, że po wynajęciu do teledysku całego Luwru, Beyoncé i Jay Z obrali na celownik rzymskie Koloseum! Podobno wpłynęła prośba o udostępnienie zabytku w dniach 7 i 8 lipca, jednak Włoskie Ministerstwo Kultury grzecznie odmówiło. Megagwiazdy ponowiły więc prośbę, jednak na chwilę obecną nie wiadomo nic więcej.
Ja tam myślę, że dopiero ten teledysk by wbijał w fotel. Mimo przykrego przesłania, którego łatwo się domyślić.

Kusama i Ogród Narcyza

Najbardziej niezwykła japońska artystka, Yayoi Kusama rozsypała 1.500 lustrzanych kul w zniszczonym przez huragan Sandy garażu w Nowym Jorku. Budynek znajdował się w Fort Tilden i aż do lat 70-tych służył amerykańskiemu wojsku, a po tym czasie został opuszczony, a następnie zapomniany – bynajmniej nie przez twórców street artu – i zniszczony przez żywioł.
Kusama stworzyła Ogród Narcyza na prośbę MoMA PS1, czyli siostrzanej instytucji Museum of Modern Art, która stara się ożywić tereny Fortu Tilden. Mimo oszałamiającego efektu warto pamiętać, że to nie debiut tej instalacji – Ogród Narcyza „zakwitł” po raz pierwszy w 1966 roku na 33 Weneckim Biennale.

 

Gandalf będzie kotem!

Wspaniała informacja dla wielbicieli musicali – w filmowej adaptacji Kotów, oryginalnie skomponowanych przez Andrew Lloyda Webbera, będzie można podziwiać znakomitą obsadę! Wiadomo już, że wystąpi Ian McKellen, James Corden, Taylor Swift oraz Jennifer Hudson z czego na razie wiadomo tylko w kogo wcieli się wymieniona jako ostatnia Hudson, a mianowicie w Grizabellę, czyli Glamour Cat. 😉 Role pozostałych nie są jeszcze znane, ale jedno jest pewne – to będzie petarda!

 

. I got a letter from Zehra Doğan in Diyarbakır Prison, Turkey

Post udostępniony przez Banksy (@banksy)

List od Zehry Doğan

Pamiętacie sprawę tureckiej artystki Zehry Doğan i Banksy’ego? Jak nie, to pisałam o niej tu i tu.
Otóż nielegalnie napisała list do najsłynniejszego anonimowego artysty na świecie w którym wyraziła swoją wdzięczność za to, że Baksy zwrócił uwagę na sytuację w Turcji oraz udzielił im wsparcia. Niby tylko mural, a dał jej i innym osadzonym mnóstwo siły. Całość wiadomości znajdziecie na Instagramie artysty i gdy przesuniecie zdjęcie, to zobaczycie wersje drukowaną, którą dużo łatwiej przeczytać niż skan ręcznie napisanej wiadomości. Ale ostrzegam, że jest to przykra lektura.
Zehra Doğan nie ogranicza się do uroczej laurki, a opisuje tragiczną sytuację w jakiej znalazła się Turcja. Jak wiele osób nie wytrzymuje w więzieniu i wiesza się na sznurowadłach. Jak codziennie czyta o kolejnych zabitych. Jak bomby zabijają jej rodaków, niewinnych cywili i zwierzęta, niszcząc jednocześnie przepiękny kraj. Banksy nie tylko dał jej siłę do walki, ale również sprawił, że jej głos na świecie stał się donioślejszy niż oprawców.

People hear me more than ever and while the rulers in these lands that speaks the same language with me (because they forced us to learn Turkish) doesn’t understands me, the people in different lands that speaks different languages understand me. Art is a meaning of communication far beyod language.

 


 

Ludzie słyszą mnie bardziej niż kiedykolwiek wcześniej i podczas gdy tutejsi rządzący mówią tym samym językiem co ja (ponieważ zmuszali nas do nauki Tureckiego) nie rozumieją mnie, ludzie w innych krajach, mówiący innymi językami, rozumieją mnie. Sztuka umożliwia komunikację znacznie przewyższającą język.

Zastanawia mnie, czy przez to, że Banksy opublikował ten list, Doğan nie będzie miała teraz poważnych problemów. Co sądzicie?

Na koniec mała spowiedź i prośba o rozgrzeszenie – tydzień temu odpuściłam ART. Był finał Mundialu, na blogu zagościły w krótkim czasie ostatnie wpisy o kulturach krajów finalistów, no po prostu nie miałam siły. Ale wiecie co, nawet dobrze się złożyło, bo inaczej miałabym tylko trzy newsy dla Was, a tak, mamy ART-a petardę! 😀 Serio, jestem ciekawa Waszych uwag i komentarzy odnośnie dzisiejszych spraw.

Tymczasem biję się w pierś i postanawiam poprawę. Nie obiecuję, że to się więcej nie powtórzy, ale na bank będę się starać do tego nie dopuścić. 😉

 

 


Do tytułowej grafiki wykorzystałam zdjęcie Beyoncé Knowles autorstwa Jen’a Keys’a udostępnionego na licencji Public Domain.

Read more