ART #11, czyli Artefaktowy Raport Tygodnia

W tym tygodniu trochę się działo w świecie street artu: Banksy stworzył nowy mural, który złośliwi połączyli już z gwiazdą POP, zaś H&M podpadł całej społeczności skupionej wokół ulicznej sztuki. Ponadto w ciągu ostatnich kilku dni pochowano Salvadora Dalego i Huberta de Givenchy, a Facebook uznał, że w sumie może pozwolić na publikację damskiego krocza. Ciekawi? Zapraszam do krótkiego przeglądu mijającego tygodnia. 

Nowy mural Banksy’ego

W czwartek Nowy Jork obudził się bogatszy o nowy mural – i to nie byle jaki, bo samego Banksy’ego, który jak zwykle nie pozostał obojętny na bieżące wydarzenia. Najnowsza praca przedstawia bowiem Zehrę Doğan, turecką artystkę skazaną na niemalże 3 lata za namalowanie zniszczonego miasta Nusaybin.

Zehra Dogan, Turkish artist

Post udostępniony przez Banksy (@banksy)


Słynnego artystę poruszył los Doğan, bo jak twierdzi, sam stworzył kilka prac za które mógłby trafić do więzienia. Ale jak wiadomo nie trafił, zaś młoda dziewczyna owszem, a nie czarujmy się: to nie jest normalne, że kogokolwiek wrzuca się za kratki za stworzenie obrazu. I chociaż oficjalnie została oskarżona o powiązania z nielegalną Partią Pracujących Kurdystanu (PKK), a sam obraz był po prostu na to niezbitym dowodem, to jednak nadal mamy do czynienia z chorą sytuacją którą Banksy postanowił skomentować w swoim stylu. Chociaż złośliwi pytają czemu w zasadzie uwiecznił Selenę Gomez. 😉

# Nusaybin

Post udostępniony przez zehra doğan (@jinhazehradogan)

Dali Dalemu spokój

Pamiętacie czerwcową ekshumację Salvadora Dalego? Jeżeli nie, to szybka przypominajka: pewna tarocistka, Pilar Abel była przekonana, że jest nieślubnym dzieckiem słynnego surrealisty i domagała się pośmiertnego potwierdzenia ojcostwa. W związku z tym wydobyto ciało artysty, pobrano próbki włosów, paznokcia oraz kości, a następnie poddano je analizie, która wykazała, że Salvador nie jest ojcem Pilar.

W piątek zwrócono próbki właścicielowi, a następnie zostawiono go w spokoju kończąc całą tą szopkę, która ostatecznie pomogła ustalić jedynie po tylu latach od śmierci i leżenia w grobie słynny wąs nadal jest doskonale zachowany.

Śmierć w renesansowym pałacu pod Paryżem

Hubert James Marcel Taffin de Givenchy zmarł w wieku 91 lat w swoim renesansowym pałacu. Słynny projektant i założyciel domu mody Givenchy był znany m.in. ze współpracy z Audrey Hepburn, która twierdziła, że tylko w jego ubraniach czuje się naprawdę sobą. Swoją ostatnią kolekcję zaprojektował w 1995 roku i od tego czasu cieszył się zasłużoną emeryturą. Tymczasem przy sterach domu mody, który założył stoi obecnie Clare Waight Keller będąca jednocześnie pierwszą kobietą zarządzającą marką Givenchy.

Facebook nie miał racji w sprawie Pochodzenia świata

Francuski sąd ostatecznie orzekł, że Facebook postąpił niesłusznie zamykając konto Frédéric’a Durand’a bez ostrzeżenia po tym jak ten udostępnił reprodukcję Pochodzenia świata Gustave’a Courbeta. Gigant mediów społecznościowych nie musi jednak zapłacić poszkodowanemu 25.000 dolarów zadośćuczynienia, gdyż ten mógł po tym swobodnie założyć nowe konto, więc według sądu szkoda nie była taka wielka.

To nie pierwsza i na pewno nie ostatnia kontrowersja jaką wywołał ten obraz. Swoją drogą to jest coś: stworzyć dzieło, które nawet 141 lata po twojej śmierci robi zadymę 😉

Frédéric Durand na Facebooku działał podobnie do mnie z tymże on to czynił pod własnym nazwiskiem, na prywatnym koncie. Miał 800 followersów, pisywał o sztuce i swoich wypadach do muzeum aż pewnego dnia udostępnił słynny obraz realisty i zabawa się skończyła. Facebook przyznaje jednak dziś, że na jego serwerach jest miejsce na damskie krocze jeżeli jest to sztuka. Problem w tym, że ostatnio ocenzurował Wenus z Willendorfu, więc lepiej uważać na to co się wrzuca na fejsa, bo jak widać sąd sądem, a algorytm algorytmem. 😉

H&M znów w PR-owych tarapatach

To nienajlepszy okres dla szwedzkiego giganta odzieżowego. Gdy wydawało się, że ludzie odpuszczają im już całą akcję z wykorzystaniem ciemnoskórego chłopca do promocji bluzki z napisem „Najfajniejsza małpka w dżungli”, to stali się wrogiem numer 1 całego świata street artu.
A zaczęło się niewinnie: chcieli po prostu wypuścić nową męską linię sportową New Routine. Przygotowali kolekcję, zrobili sesję zdjęciową i urozmaicili ją krótkimi spotami – i właśnie na jednym takim filmiku widać modela, który pozuje na tle pracy Jasona Revoka Williamsa.

Kadr z reklamówki promującej kolekcję New Routine i praca Revoka o którą poszedł cały dym

Artysta od razu zgłosił się do firmy, aby zaprzestała wykorzystywania jego graffiti do promocji kolekcji, gdyż on sam nie chciałby być kojarzony z H&M. I tutaj najlepsze: zamiast jakoś załagodzić całą sytuację firma stwierdziła, że artysta może się gonić, gdyż nie naruszają żądnych praw autorskich, bo graffiti powstało nielegalnie. Takie oświadczenie jak nie trudno się domyślić spowodowało dość szybki odzew w całym świecie street artu: artyści stanęli murem za kolegą po fachu i wzywają do bojkotu marki. H&M twierdzi, że kampanię stworzyła zewnętrzna firma, która przed zrobieniem sesji zdjęciowej skontaktowała się z New York City Department of Parks and Recreation, która z kolei potwierdziła, że praca jest aktem wandalizmu.

I OK, pewnie jest.

Co więcej, pewnie odzieżowy gigant ma nawet i rację, ale PRowo to jednak polegli po całości, więc pytanie: lepiej mieć rację, czy lepiej znów doprowadzić do tego, że wokół ich firmy jest smród? Ponadto tajemnicą poliszynela jest fakt, że takie marki dość często dopuszczają się kradzieży prac mniej znanych artystów i wszelkie pozwy czy oskarżenia mają głęboko w poważaniu, gdyż mało kogo stać by dochodzić się z nimi, że jakiś nadruk jest łudząco podobny do grafiki umieszczonej wcześniej w internecie przez jakąś Zdolną Ankę ze Wsi Małej. Możliwe, że i tym razem chcieli zastosować ten sam sposób „rozwiązywania” konfliktowej sytuacji, ale nie wzięli pod uwagę, że Revok nie jest żadną płotką, a świat street artu nie przejdzie obok nonszalanckiego stwierdzenia: będziemy robili sobie z waszymi pracami co chcemy, bo powstały na nielegalu. A tu zonk.

Miażdżące posunięcie Francji

Na świecie dzieje się wiele poważnych rzeczy. Do takich zdecydowanie należy kwestia próby otrucia w Wielkiej Brytanii Siergieja Skripala o którą podejrzewa się Rosję. Tu nie ma miejsca na żarty i generalnie takie polityczne tematy wolę zostawić innym, jednakże koniecznie muszę Wam przekazać jak Francja postanowiła ukarać naszą sąsiadkę Rosję. Mamy tutaj mocny wątek kulturalny, więc czuję się upoważniona do komentarza. 😉

Otóż w czwartek w Paryżu rozpoczął się Salon du Livre, czyli Targi Książki, ogromna impreza w której biorą udział wydawcy, pisarze i całe grono miłośników literatury z 50 krajów. I tutaj właściwa akcja: prezydent Emmanuel Macron będąc na Targach odmówił odwiedzenia rosyjskiego stoiska z powodu całej akcji z Skripalem. I to pomimo tego, że obiecał wziąć udział w uroczystym otwarciu ich stoiska. Po tak druzgocącym posunięciu Pałacu Elizejskiego ambasadorowi Rosji nie pozostało nic innego jak wyrazić głębokie ubolewanie względem decyzji Macrona.

 

Read more