ART #10, czyli Artefaktowy Raport Tygodnia

Gdyby ten tydzień był człowiekiem, to byłby niczym główna męska postać w typowym Harlequinie: prestiżowe nagrody, kobiety i ciężkie imprezy. Z takim kimś nie można się nudzić, więc zobaczcie koniecznie co się działo w świecie kultury przez ostatnie siedem dni! Bo mnie na ten przykład odeszły wody. 😀

Twój Vincent, ale Oscar Coco

Z ulgą stwierdzam, że mamy za sobą 90 już rozdanie nagród Amerykańskiej Akademii Filmowej i wszelkie związane z tym wydarzeniem dyskusje (najczęściej nie dotyczące samych filmów 😉 ) możemy odłożyć do szuflad na kolejny rok, doszlifowując trafność swoich argumentów na przyszłoroczne starcie na internetowych forach.

Niemniej w tym roku kulturoholicy z całego świata, a zwłaszcza z Polski, z uwagą i siniejącymi od zaciskania kciukami obserwowali newsy zza Oceanu: Twój Vincent pozostał jednak bez złotej statuetki. Dorota Kobiela, reżyserka filmu przyznała, że do końca miała nadzieję, iż Akademia doceni tą imponującą animację. Ja też przyznam się, że gdzieś tam w sercu również liczyłam na wygraną, ale jednak rozsądek był nieprzejednany i od początku obstawiał za Coco.

Dorota Kobiela zapowiadała już, że opowieść o Van Goghu nie będzie ostatnim filmem zrealizowanym w tego typu technice, więc miejmy nadzieje, że ten nasz polski akcent na tegorocznych Oscarach będzie małym kamyczkiem, który pociągnie za sobą lawinę artystycznego kina animowanego. 🙂

And the Pritzker Prize goes to…

W tym tygodniu ogłoszono również laureata tegorocznej Pritzker Prize, czyli tzw. Oscara w świecie architektury. Zdobył ją Balkrishna Doshi, hinduski architekt, urbanista i wykładowca. Jury doceniło dokonania Doshiego którego projekty osiedli mieszkaniowych czy budynków użyteczności publicznej wpłynęły na zacieranie się granic klas społecznych w Indiach.

I jeżeli brzmi Wam to trochę jak Le Corbusier, to nic dziwnego! Doshi współpracował bowiem w młodości z tą szwajcarską pralinką świata architektury i odbierając nagrodę, przyznał, że Corbusier do dziś jest dla niego prawdziwym guru. Panowie pracowali razem nad projektem osiedla eksperymentalnego Czandigarh. Szwajcar często prosił o konsultacje Doshiego, który z racji swojego pochodzenia miał sporo do powiedzenia jak powinno wyglądać osiedle przyszłości w Indiach – kluczowa według niego była konieczność zmieszania klas społecznych. Brzmi znajomo, prawda? 😉

Centre for Environmental Planning & Technology, 1966–2012 Ahmedabad, India
Photo courtesy of VSF

Powiada się, że tegoroczna Pritzker Prize to ukłon w stronę Le Corbusiera i jego zaangażowanej architektury, a dodatkowo biorąc pod uwagę, że dwa lata temu nagrodę przyznano Alejandro Aravenie za zaangażowanie w ramach organizacji ELEMENTAL, która z kolei działa na rzecz poprawy warunków mieszkaniowych osób dotkniętych klęskami żywiołowymi można uznać, że świat architektury zaczyna doceniać działania polepszające życie milionów ludzi, zaś futurystyczne projekty, którymi prześcigają się najmożniejsi tego świata idą lekko w odstawkę.

I dobrze. 😉 Nie wiem jak Wy, ale mój zachwyt nawet dla najbardziej wymyślnej budowli ustępuje uznaniu dla rozwiązań, które polepszają życie milionom ludzisk na całym świecie.

Angielscy naukowcy poznali sekret udanego życia społecznego! Wystarczy jedna prosta, ale ciężka rzecz! [ZOBACZ JAKA]

A mianowicie: kilkutonowy kamień. Taka jest przynajmniej teoria, którą ogłosiła w tym tygodniu English Heritage, czyli organizacja zarządzająca Stonehenge. Możliwe, że gdy budowano ten słynny kromlech to miano przy tym niezły ubaw, bo w przenoszenie i stawianie wielkich kamieni angażowała się cała społeczność bawiąc się przy tym co niemiara i budując lepsze sąsiedzkie relacje. Brzmi dziwnie, ale może tylko dlatego, że jesteśmy leniwymi bułami z XXI wieku, które wolałyby to załatwić przez apkę w telefonie, lecz 2.500 lat p.n.e. zabawa mogła zaczynać się dopiero od odpowiedniego stopnia trudności – przynajmniej tak twierdzą badacze, a dla mnie brzmi to całkiem prawdopodobnie. Sztuka współczesna i bajki niejednokrotnie nas uczą, że to co dla nas może wydawać się dziwne i szokujące dla innych jest normą, więc nie widzę powodu dla którego targanie wielkich kamieni nie mogłoby dawać frajdy, gdy na świecie nie było jeszcze internetu. 😉

Tu na razie jest ściernisko, ale było San Francisco! 

Dodatkowo organizacja wskazuje, że taki solidny dowód na solidarność miejscowej społeczności mógł być niezłym straszakiem dla ewentualnych wrogów. Wiecie: skoro oni dla zabawy budują takie rzeczy, to strach pomyśleć co robią w samoobronie.

W ten weekend odwiedzający Stonehenge mogli sobie spróbować poprzetaczać 4 tonowy kamień podobny do tego z kamiennego kręgu.

Sprawiedliwość historyczna w New York Times

W tym tygodniu był też Międzynarodowy Dzień Kobiet który od dawna przestał być wyłącznie okazją do większego zarobku kwiaciarni. Manifestacje, publikacje i różne akcje organizowane są na całym świecie, bo to świetna okazja by zwrócić uwagę na wiele społecznych kwestii. I tak na przykład redakcja The New York Times wystartowała z cyklem Overlooked w którym co tydzień będzie przybliżać historie niezwykłych kobiet, które do tej pory ich redakcja niesłusznie pomijała. Dla mnie bomba – na bank będę śledzić ten cykl, bo to okazja do poznania wielu inspirujących postaci (a jaka inspiracja do bloga!) 😀

Zainteresowanych odsyłam pod ten link, ale warto zaznaczyć, że całość nieźle prezentuje się też w formie drukowanej:

Swoją drogą na 8 marca sama przygotowałam post z historiami mało znanych artystek i w tym miejscu powinnam wstawić odnośnik do tego tekstu (a jestem z niego bardzo zadowolona), tylko… jego pisanie przerwało mi odejście wód płodowych. Dosłownie. 😀 Zatem spodziewajcie się, że wkrótce pojawi się tutaj kapitalny wpis w klimacie NYT, a ja tymczasem wracam do swojego malca.

Read more