5 rzeczy, których nie wiedzieliście o Korze

Co ma wspólnego Kora z Cristiano Ronaldo? Do czego był zdolny jej fan, skoro aż nakręcono o nim dokument? I dlaczego nie jest to kolejny smutny wpis upamiętniający tą wspaniałą artystkę?  

Głównie dlatego, że Milo Kurtis, czyli kolega Kory z zespołu Maanam, powiedział dzisiaj, że piosenkarka nie chciałaby, aby po jej śmierci zewsząd spoglądały jej posępne czarno-białe zdjęcia, skoro całe życie była tak barwną osobą. Brzmi trochę naciąganie? No cóż, tego już nie zweryfikujemy. 😉 Możemy natomiast uczcić pamięć Kory poznając lepiej jej życie. Co Wy na to?

1. Jeżeli kiedykolwiek fantazjowaliście kogo byście zaprosili na kolację, gdybyście mogli zaprosić dowolną osobę na świecie, to od razu mówię, że Kora najprawdopodobniej nie byłaby zachwycona z zaproszenia – nie przepadała bowiem za jedzeniem w restauracjach, zwłaszcza z nieznajomymi.
Wszystko to z powodu pobytu w Domu Dziecka do którego Kora trafiła wraz z siostrą w dzieciństwie. Wspomnienie tamtejszej stołówki wypełnionej krzyczącymi i głodnymi dziećmi prześladowało artystkę przez resztę życia. Ogólny chaos, krzyki oraz zasada „im szybciej, tym więcej” skutecznie obrzydziło Korze jadanie z obcymi osobami.
We wspomnianym Domu Dziecka siostry zakonne numerowały dzieci i znakowały ich ubranka – małej Oldze przypadła „szczęśliwa” 7, niczym u słynnego CR7.

Każdy z nas posiada wiele twarzy, jednak bliscy Kory twierdzili, że czasami ciężko było za nią nadążyć 😉

2. Dzisiaj, 28 lipca 2018 roku, czyli dniu śmierci artystki, media prześcigają się w tworzeniu laurek na jej temat. Ze wszystkich artykułów maluje się wizerunek silnej, zdecydowanej kobiety i prawdziwie szalonej artystki, która bez lęku zabierała głos w ważnych, często niewygodnych dla opinii publicznej tematach. I faktycznie tak było, z tymże jej bliscy wielokrotnie w różnych wywiadach wspominali, że to tylko jedna z twarzy Olgi. Jednocześnie bowiem bardzo przeżywała swoje występy, a słynne okulary przeciwsłoneczne nie były jedynie fajnym dodatkiem do całej stylizacji, ale stanowiły dla Kory w pewnym sensie mur ochronny za którym mogła się bezpiecznie schować w trakcie publicznych wystąpień.
Anna Kubczak, czyli siostra artystki, zdradziła kiedyś Wysokim Obcasom, że Kora tak emocjonalnie podchodziła do wystąpień w telewizji, że nigdy nie miała śmiałości ich oglądać. Miała w zwyczaju dzwonić i pytać jak jej poszło.

3. Patrząc na wspomniane artykuły ciężko sobie wyobrazić Korę jako kochaną mamusię do której dzieci wpadają co weekend na ciepły obiadek, a tymczasem tak właśnie było. Artystka pewnego razu w wywiadzie dla magazynu Tina przyznała, że lubiła gotować, a jej synowie regularnie wpadali do niej w odwiedziny na domowy obiadek.
Dania wychodzące spod jej rąk były dobrze doprawione – Kora uwielbiała kuchnię meksykańską, a chilli było dla niej ulubioną przyprawą nadającą ulubiony smak. Nie wiem jak Wy, ale ja z pewnością rozsmakowałabym się w daniach wokalistki. 😉

4. A jak już jesteśmy przy Meksyku, to Kora przez pewien okres w życiu zajmowała się malowaniem figurek Matki Boskiej. Zainspirowała ją do tego właśnie wyprawa do Ameryki Łacińskiej podczas której zetknęła się z tamtejszymi niesamowicie barwnymi Madonnami. Malowanie kolejnych figurek bardzo ją uspokajało, a gotowe prace rozdawała rodzinie i znajomym. Jedna z ostatnich, Madonna Rubinowego Serca, trafiła w 2015 roku na aukcję Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Przyjaciółka Kory, Hanna Bakuła, określiła je jako „piękny, niesamowity kicz”.
Jednak nie tylko wtedy Kora miała do czynienia z pędzlem i farbami. Razem ze swoim mężem-niemężem Kamilem Sipowiczem stworzyli kilka obrazów przedstawiających kolorowe ptaki – Sipowicz nakreślał kontury, zaś Kora, bawiąc się przy tym niczym dziecko, miała za zadanie je pomalować.

Kadr z filmu Fan, reż. Wojciech Maciejewski, 1987 r.

5. Pewnie nie jedna gwiazda miała do czynienia z szalonym wielbicielem, ale fascynacja niejakiego Wiesława Ciasnowskiego postacią Kory to kompletnie inny poziom ekscytacji. Prywatnie mężczyzna był dyrektorem warszawskiego Zespołu Szkół Zawodowych oraz przewodniczącym Koła ZSMP wyróżnionym nagrodą dla najlepszego wychowawcy. W latach 80-tych Maanam był szalenie popularny wśród młodzieży, więc Ciasnowski postanowił wykorzystać swoją ogromną słabość do tego zespołu, a zwłaszcza jego wokalistki, by stworzyć autorską koncepcję upolitycznionego fan klubu. Powstał nawet film dokumentalny przybliżający jego sylwetkę, o wdzięcznym tytule Fan, w którym siedząc obok popiersia Kory, dzieli się swoimi przemyśleniami na temat owej koncepcji:

Nie wolno oderwać życia organizacji społeczno-politycznej od życia fan klubu ze względu na to, że fan klub uczy życia w organizacji. A organizacje społeczno-polityczne, np. ZSMP staje się organizacją naturalną, prawdziwą, która żyje tymi samymi sprawami co ja, mój kolega starszy i młodszy.

Wiesław Ciasnowski próbował uczynić z Kory patronkę wspomnianych Zespołu Szkół Zawodowych. Podobno to właśnie tam, na drugim piętrze, stało popiersie artystki.

Ciekawe czy doczekamy się kolejnych. Kora była przecież artystką, którą bez skrępowania można nazwać królową polskiej muzyki, a wielu – w tym sam prezydent – deklaruje dziś, że była wręcz głosem ich pokolenia. Sztuka jednak nie znosi próżni i parafrazując można by teraz zakrzyknąć Nie żyje królowa, niech żyje królowa, jednak pozostaniemy wówczas z pytaniem: kto z pozostałych mógłby się z nią równać? Co prawda mamy mnóstwo genialnych artystek, jednakże drugiej, tak wyrazistej, zmiennej i nieustraszonej chyba już nie.

A może się mylę?

Read more