3 nietypowe miejsca w Pradze, które musisz zobaczyć

Praga to przepiękne miasto i nie znam absolutnie nikogo, kto twierdziłby inaczej. Klimatyczne ulice magnetyzują swoim urokiem, zachęcając do swobodnego błądzenia po nich całymi godzinami i nawet brzydka pogoda nie jest w stanie zepsuć takiej wycieczki.

No chyba, że trafisz na gęsty tłum turystów.


A pewnie trafisz, bo w takich miastach zwykle okazuje się, że Janusze i Grażyny z całego świata też chcą zobaczyć nieco zabytków. Co tam, że na co dzień największy związek z kulturą mają, gdy przypadkowo wpadną na coś ambitniejszego przełączając kanały w TV. Panie, na wakacjach to oni nadrobią za całe lata oglądania paradokumentów!

No nic – mają do tego pełne prawo. Tak samo jak Ty możesz mieć tego dość po pewnym czasie. I chociaż raczej nie będziesz miał Hradczan czy Mostu Karola tylko dla siebie, tak na szczęście część wspaniałych zabytków jest omijana przez główny nurt turystów: taki na przykład kościół św. Mikołaja. Znajduje się pomiędzy wspomnianym Mostem, a zamkiem, lecz mało kto do niego zagląda. Wykorzystaj to!

Jednak to tylko chwila wytchnienia od powolnego tłumu człapiącego od jednej atrakcji, do kolejnego stoiska z pamiątkami Made In China. Może więc by się wyrwać się na dłużej i poznać Pragę z innej strony? Mam dla Ciebie 3 genialne miejscówki oraz całkiem niezłą opcję – ale ją zdradzę dopiero pod koniec!

 

1. Unijazz – ukryta klubokawiarnia w centrum Pragi

Zaczynamy od centrum i od razu ostrzegam – nie będzie wbiegania w ścianę peronu, ale zwyczajne, mugolskie dzwonienie domofonem. Zabawa polega jednak na tym, że trzeba wiedzieć gdzie i kiedy dzwonić.

Aby odnaleźć ukrytą klubokawiarnię musisz udać się na Plac Wacława i znaleźć miejsce w którym krzyżuje się z ulicą Jindřišską. Teraz idź w stronę wieży, która znajduje się przy końcu wspomnianej ulicy. To stara dzwonnica i obecnie mieści się w niej restauracja oraz sklep z pamiątkami, ale spokojnie: aż tak daleko nie musisz człapać: wystarczy, że znajdziesz tą bramę:

Wejdź do środka, przejdź korytarz i skieruj się do drzwi znajdujących się nieco po lewo. Jesteś? To teraz zadzwoń pod zaznaczony na zdjęciu numer.

Tylko uwaga – przed godziną 14:00 nie masz tam czego szukać – najlepiej wybrać się tam dopiero późnym popołudniem. Po tym jak ci otworzą, nie strać w połowie schodów nadziei – klubokawiarnia znajduje się na samiutkiej górze.

I nie, nie ma windy.

Unijazz – historia tej knajpki sięga czasów komunizmu i jest mocno związana z grupą o tej samej nazwie, która sprzeciwiała się ówczesnej władzy, a zwłaszcza narzucanej cenzurze. Członkowie tej alternatywnej szajki pomagali innym kreatywnym, młodym ludziom przetrwać jakoś w tych smutnych jak blokowisko z wielkiej płyty czasach. Do dziś zresztą organizują różne koncerty, wystawy i wieczory literackie na które możecie się natknąć odwiedzając tą klubokawiarnię. Ponadto wydają miesięcznik Uni traktujący przeważnie o muzyce (zgadłeś – jazzowej, ale nie tylko;) oraz organizują dwa festiwale: Boskovice i Alternativa na którą to możesz natrafić odwiedzając Pragę w listopadzie.

Sam klimat panujący w Unijazzie jest niepowtarzalny. Mnie od progu powitał radośnie podszczekujący pies i kilka osób rozłożonych na mięciuchnych sofach i fotelach rodem z PRLu. Tego czechosłowackiego PRLu oczywiście. Jeżeli zdecydujesz się na odwiedziny pewnie zastaniesz zupełnie inną scenę, a muszę ci zdradzić, iż słyszałam, że często przebywają tutaj osoby, które założyły Unijazz i działały na przekór komunistycznej władzy. Podobno chętnie rozmawiają z każdym chętnym, dzieląc się przy tym historyjkami o tym jak to kiedyś było.

Miłośnikom herbaty podpowiem, że podają tutaj nasz ulubiony napój w słusznych ilościach, w ogrooomnych kubkach. Szanuję to, bo te filiżaneczki z małym imbryczkiem są dla mnie jakimś nieśmiesznym żartem.

 

2. Winda niczym sznur modlitewny

PROTIP: Ta atrakcja nie zajmie ci zbyt wiele czasu, więc możesz ją połączyć od razu z wypadem na tani posiłek. Szczegóły niżej.

W Urzędzie Miasta znajdującym się rzut kamieniem od rynku na Starym Mieście znajduje się nietypowa winda, której nie przywołasz, bo… zwyczajnie się nie zatrzymuje. Możesz tylko do niej wskoczyć, a najlepsze jest to, że gdy nie wysiądziesz na ostatnim piętrze, to kabina delikatnie skręci w bok i zobaczysz z bliska mechanizm windy typu paternoster. Nie ma w tym nic niebezpiecznego, ale lepiej trzymaj paluchy przy sobie.

Tego typu winda wzięła swoją nazwę od wspomnianego już sznura modlitewnego i gdyby się czepiać szczegółów, to w zasadzie powinniśmy ją nazywać dźwigiem okrężnym. Takie nośniki były popularne w XX wieku, zwłaszcza w budynkach użyteczności publicznej, bo pozwalały na przemieszczanie się wielu osób naraz. Sama przejażdżka trwa chwilę, ale daje dużo radochy! No bo kiedy indziej mamy możliwość jechania bokiem windą? I to bez drzwi?

 

 

Po wszystkim możesz udać się do pracowniczego bufetu, który znajduje się tuż obok i ma całkiem przystępne ceny – za dania obiadowe zapłacisz tutaj do 100 Kč, co na centrum Starego Miasta brzmi całkiem nieźle.

 

3. Stare kino i gorące marchewki

Jeżeli chcesz odejść od turystycznych szlaków i zapuścić się w Pragę oraz poprzebywać przy okazji pośród lokalnej społeczności, to polecam ci 3 dzielnicę Pragi. Znajduje się niedaleko od centrum i jeżeli miałabym ją do czegoś porównać, to byłaby to Praga – ale ta Warszawska.

Otóż kiedyś była to robotnicza dzielnica do której z czasem zaczęło sprowadzać się coraz więcej artystów, którzy zmienili charakter okolicy. Dalej historia potoczyła się znanym dobrze scenariuszem: pozostali mieszkańcy zaczęli chętniej tutaj przebywać, a za nimi przydreptali tutaj oczywiście deweloperzy i dzisiaj jest to bardzo modna miejscówka w stolicy. W czerwcu odbywa się tutaj festiwal piwa kraftowego, więc jeśli masz okazję, to koniecznie się tutaj wybierz (i wypij zdrowie Artefaktów:).

W tej właśnie dzielnicy, na ulicy Biskupcovej 31, znajduje się stare kino Aero, do którego warto wybrać się nawet jeżeli nie jesteś jakimś wielkim kinomaniakiem. Bo oprócz strawy dla ducha w postaci niezbyt mainstreamowych filmów, to znajdzie się tutaj również coś i dla ciała. W przystępnej cenie można zjeść w tutejszym barze – polecam szczególnie hot carrots czyli takie hot dogi z marchewką zamiast parówki. Są pycha, kosztują 25 Kč i stanowią miłą odskocznię od tradycyjnej, ciężkiej kuchni czeskiej.

Niemniej polecam również filmy, bo puszczają je tutaj w oryginalnej wersji językowej z czeskimi napisami, a można znaleźć tutaj naprawdę ciekawe produkcje. Podczas mojego pobytu wyświetlano np. „Ostatnią rodzinę” i „Pokot”, więc jest szansa nadrobić nawet rodzime zaległości. A warto, bo sala ma klimat naprawdę starego kina. Reklamy przed filmem? Podobno nigdy o takich tu nie słyszeli.

Cóż za szczęśliwi ludzie. Zazdroszczę im!

Jeśli chcesz poznać więcej takich nietypowych miejsc, to mogę ci polecić fajną wycieczkę. Przyznam się od razu, że dwie lokacje zaczerpnęłam właśnie z niej, ale spokojnie – to tylko kropla w morzu Praskich atrakcji!
Wyprawa Beyond The Mainstream kosztuje 590 Kč (490 jeżeli jesteś jeszcze studentem, szczęściarzu) i za tą cenę Michal lub Jan – przesympatyczni lokalsi – oprowadzą cię po stolicy, wskazując najfajniejsze miejscówki. Co ciekawe: do niektórych tylko oni mają wstęp! To też szalenie inteligentni ludzie, którzy w trakcie wycieczki opowiedzą Ci wiele o historii Czech. Pytaj ich o co chcesz, bo to naprawdę fajna okazja do pogadania z dobrze zorientowanymi miejscowymi. Grupy są maksymalnie 10 osobowe, z czego bardzo możliwe, że możecie być sami i mieć prawdziwie indywidualną wyprawę po szlakach znanych jedynie tutejszym. A skoro atrakcje typowo turystyczne są tak zachwycające, to pomyśl co więcej może kryć Praga!

Read more